wtorek, 28 czerwca 2011

Zbylu - Operacja Sampling (trzygroszówka)


Będzie krótko, bo ten przypadek najlepiej zdiagnozował Lite. Obiecałem, że zmierzę się z każdą tegoroczną pozycją, ale w niektórych przypadkach posłużę się opiniami moich starszych (może to niekoniecznie) i lepszych kolegów po fachu. Zatem polecam sprawdzić powyższą recenzję.

Z Litosławem Nieśmiesznym zgadzam się w stu jeden procentach. No może i niezłe te bity, ale co z tego, skoro nie wszyscy goście potrafili je dobrze wykorzystać. Parę geniuszy, takich jak "Zwolnij" niejakiego Bartolda i Numera, "Dziś" Procenta, czy "Lubię" Jota, to za mało. Albo dobrzy gracze na gorszym bicie, albo jest super podkład, ale rapsy nie podołały. Niestety, drugi Quiz to to nie jest. ACZKOLWIEK, obok Mentosa i właśnie Quiza Zbylu wydaje się być w tej chwili jednym z najbardziej interesujących fachowców w dziedzinie samplingu, i ogólnie najlepiej zapowiadających się bitmejkerów młodego pokolenia. Dlatego też album można sprawdzić. Na legala to może i wystarczy. Ale tylko wystarczy. Ode mnie dostateczny.

Ocena: 3/6

niedziela, 26 czerwca 2011

Cira - Zapracowany Obibok 2


"Cira naciera, bo ciary na ciele cię cieszą". A "rewolucja nadchodzi ze wschodu". Te dwa cytaty najlepiej opisują sequela "Zapracowanego Obiboka", będącego jednocześnie legalnym debiutem Michała Ciruka, reprezentanta białostockiej sceny. Nie chciałbym być posądzany tutaj o nieobiektywność spowodowaną miejscem zamieszkania (a raczej zamieszkiwania), bo, szczerze powiedziawszy, chyba nigdy nie przypuszczałbym, że gość z Białegostoku nie będący Pihem wyda tak fantastyczny album. Recenzja wg definicji ma przekonać (bądź nie) czytelnika do zapoznania się z opisywanym wytworem. Zatem postaram się tu wpisać w tę definicję, oczywiście tę bez nawiasów, bo odnoszę wrażenie, że Re4mat dał ciała na całej linii. Taki materiał zasługiwał na zdecydowanie lepszą promocję.

Dość długo się mówiło o tym "drugim obiboku", ale on jakoś nie wychodził i nie wychodził. W końcu wyszedł, po długotrwałym obijaniu się, w urodziny Ciruka, czyli 27 marca. Żałuję, że nie mogłem pojawić się na imprezie (przed)premierowej dwa dni wcześniej (a grał wtedy również Vienio), ale w sumie wiedziałem już wcześniej na co go stać na żywo, więc mogę czuć się usatysfakcjonowany. Notabene właśnie wtedy występem live przekonał mnie, że warto na tę "dwójkę" czekać. Już na scenie Cirson pokazał, że ma niebanalne flow i technikę, która jednak podczas słuchania płyty... momentami ciut-ciut przeszkadza. Niby to głupio brzmi, ale ale. Czasami bowiem białostoczanin zbytnio skupia się na technicznych popisach i wielokrotnych rymach, na czym troszkę traci warstwa tekstowa. A ona przecież również jest niebanalna. Kurczę, właśnie z tym też mam niemały problem, bo raz Cirson potrafi totalnie zmiażdżyć takim "Jestem Tobą", a czasami nieco z tą swoistą poezją... przekombinować. Ja jestem jednak z tych, którzy nawet jak raper coś tam chociaż próbuje poetyzować w swoich tekstach, to udzielają mu przy ocenie sporego marginesu zaufania. Dla kogoś może to być grafomania, ale co tam. Ja trzymam się tego, że poeta jednak coś tu miał na myśli i, jak Eldo, "lubię się czasem zastanawiać". Cira jednak nie oparł całego albumu na poezji i znajdzie się tu też kilka (konkretnie dwa) bragga-bengerów, oraz kilka utworów stylistycznie bliższych tradycyjnym sposobom robienia rapu, czyli "Kaseciaki, Woski i Cedeki", jako pean dla wszystkich tych nośników, "które znasz z teledysków", "Śliski Temat" (ciary na ciele cię cieszą!), czy wzruszający "Dla Dzieciaków" z cudownym refrenem małolatów z Paki Ulki (Ty wiesz :*).

Białostoczanin zróżnicował album zarówno lirycznie, jak i muzycznie. Dobrał producentów nie pod kątem spójności albumu (co nie jest wcale jego ujmą), a po prostu pod kątem jakości. A te są najwyższej. Jeżeli komuś nie będą odpowiadały szaleństwa literackie Cirsona, to muszą mu... odpowiadać doskonałe bity, o które zadbali: Auer (3+tak jakby outro), Nikon (2), DJ Fejm (2) i po jednym Poszwix, Kixnare i Me?How?. Zwłaszcza ostatnie dwa nazwiska (kiedy ostatnio słyszeliście bit tego drugiego, chyba u Jimsona co?) gwarantują wysoki poziom warstwy muzycznej, no i ogólnie ucho muzyczne i poziom gospodarza. Na szczególne słowa zasługuje jednak niejaki Marek Kubik, który dał na płytę trzy kompozycje, będące nawet nie bitami w sensie stricte hip-hopowym, a po prostu muzyką, pod którą powstały "wariacje" okołorapowe, jak to sam Cedope określił. I wyszło to naprawdę niesamowicie, nie słyszałem czegoś podobnego na żadnej innej płycie. I nie czuję że rymuję, jea. Panie Cira, może jakiś featuring? Skoro Pihu i Hades dali dupy?

No właśnie, featuringi. I tak jest ich dużo, a mieli być jeszcze dwaj wyżej wspomniani. Jest przede wszystkim Zeus (zarozumiały, ale jak zawsze na poziomie), Bezczel, którego linijki z nowej Fabuły mogą służyć jako przykłady na lekcjach techniki, Hukos (jaram się na myśl o jego wspólnej płycie z Cirą w duecie), a także Nikon, który swoim flow wg mnie bardzo by pasował do Fabuły, oraz Miszkers i Kisiel, którzy również spisali się całkiem nieźle. No i wspomniana już Paka Ulki.

"Zapracowany Obibok" to bardzo adekwatny tytuł. Nie dość, że autor obijał się niesamowicie tworząc ów materiał, to jeszcze zaserwował jedynie 13 tracków, w tym numer "pozdrówkowy", a większość z nich trwa około... dwóch minut. Trzeba zaznaczyć jednakże, że te 13 tracków, to po prostu 13 świetnie wyprodukowanych utworów muzycznych, tak że automatycznie podwyższa się "replay value" stanowionej całości. Pewnie dlatego ten obibok był tak zapracowany. Z oceną lekki problem. Z jednej strony jest ona tak wysoka niejako na zachętę, jako że Cira tak na dobre rap dopiero zaczyna (choć ma już 28 lat, no i trochę w podziemiu zrobił). Z drugiej strony - wydać tak zajebistą płytę, a o występ na festiwalu w Giżycku ubiegać się poprzez KONKURS NA SUPPORT, podczas gdy jednym z głównych artystów jest Flint?? Po prostu czuję się zobowiązany polecić Wam tę rzecz. Poza tym, Re4mat, czyli wytwórnia, w której mają Tetrisa, chyba byle kogo nie bierze, nie? A zatem, jeżeli lubicie tzw. "inteligentny" rap na dobrych bitach, ale nudzi się już to co znane i szukacie czegoś nowego, to ta pozycja jest w sam raz dla Was.

Ocena: 5-/6

środa, 22 czerwca 2011

Brahu - Chaos


Po Pokoju z Widokiem na Wojnę, "Płycie z Czarnych Płyt" Dwóch Zer oraz drugim PMM przyszedł czas na czwartego waleta w talii artystycznej Prosto. Brahu, choć podzielić sukcesu komercyjnego VNM'a i HIFI Bandy zwyczajnie nie jest w stanie, to na pewno był w stanie solidnie przyczynić się do kolejnego przytycia katalogu wydawniczego sokołowej wytwórni. I ze swojego zadania, można powiedzieć, się wywiązał.

Brahu to MC, a przede wszystkim producent pochodzący z Trójmiasta. Ostatnimi czasy praktycznie nie było tam koncertu, na którym Brat nie pojawiłby się jako support przed gwiazdą wieczoru. Nie tak dawno miałem przyjemność być na koncercie Slums Attack w Sopocie, a zatem i była szansa zobaczyć na żywo też i jego. Tak jak napisałem niżej, bengery bujały jak trzeba. No i co tu dużo mówić, "Chaos" jest wypełniony bengerami. Są one może na dłuższą metę monotonne (bengery monotonne? toż to oksymoron), ale z tego tylko względu, że bity, choć wyczuwa się w nich talent Braha, to są robione niemal wszystkie na tych samych patentach. Jakieś pianinka, smyczki, no wszystko to podobne do siebie (co też może być mankamentem płyty Chady, zarówno pierwszej jak i tej niedawno wydanej). Z drugiej strony, nawet Dr Dre ostatnio jest bardzo monotematyczny w swoich bitach, a jeśli porównujemy Braha do twórcy Detoxu (?), to to raczej należy traktować jako komplement, co nie? Na szczęście na 16 kawałków "Chaosu" (nie wiem skąd ten tytuł, może to dotyczy braku konceptu?) ostatnie cztery trochę odskakują brzmieniowo od reszty i są to naprawdę świetne kawałki, z wyróżnieniem bonus tracka (jak on znalazł taki świetny sampel?).

Kolejny podopieczny Sokoła jest dobrym producentem, co zaowocowało kontaktami z czołówką krajowych graczy, ale "Chaosem" udowodnił też, że jest niezłym raperem. Nie jest to może jakaś skomplikowana rzecz, a raczej prosty rap dla hip-hopowych tradycjonalistów (tak, jeżeli macie słuchać Bonusów, Dudków, czy innych Emblematów, to naprawdę bardziej polecam sięgnąć po Braha). Album łączy niejako profile płyty solowej i płyty producenckiej, bo gości jest sporo. Musiało ich tylu być, ale czy wszyscy stanęli na wysokości zadania? Na przykładzie zwrotki VNM'a, która pisana była ewidentnie na odpierdol można stwierdzić, że oni po prostu są i tyle. Pochwalić trzeba na pewno wyżej wspomnianego już Tomasza Chadę i najlepszy lirycznie numer "Świat jest twój" oraz Kontrabandę (piąty walet?). Ponadto na album zaproszeni zostali: Pih, Peja, ZIP Skład w najsilniejszym... składzie, RDW, Raku, Tomasina, PTP, Ras Luta i Marysia Starosta. Widzimy więc, że jest on swego rodzaju łącznikiem pomiędzy dwoma skłóconymi obozami Ryśka i Sokoła (swoją drogą ciekawe, czemu nie wyszło to jednak w RPS Ent., skoro Prosto i tak nie może narzekać na brak roboty). Generalnie kawałki nie są tematycznie odkrywcze, a i słabsze punkty dałoby się wskazać (tragiczny refren w "Kac" - który to już kawałek o tej tematyce i TYTULE?).

No dobra, słowem zakończenia jest to solidna płytka, którą na pewno warto sprawdzić choćby dla tych kilku bengerów (w tym bengera roku). Dobry z minusem.

Ocena: 4-/6