poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Suma Styli - De Integro (2009)


Nie jest to jakoś super znana ekipa. A szkoda, naprawdę. Niewielkie grono słuchaczy, które grupa bez wątpienia posiada daje jej ogromne wsparcie, a wręcz boskie uwielbienie. Ja sam pewnie nie sprawdzałbym tego w ogóle, gdyby nie fakt, że rok temu wystąpili jako support na festiwalu w Giżycku i podobno tak się spisali, że... na tegorocznej edycji już byli na liście właściwych artystów. Z różnych powodów akurat na nich nie miałem siły się bawić pod sceną, ale oglądałem występ w pozycji siedzącej. No i nieźle grali. Takie dzikusy, jakby mieli totalnie na bani. Psychole. No i ich LP z 2009 roku potwierdza dobitnie to, co zobaczyłem. Suma Styli, czyli Buka, Skor i Mati, zaprasza nas do wejścia w swój inny, nowy świat - w "De Integro".

Jakiś super znawca rapu pewnie by mnie wyśmiał za to określenie "nowy świat". Okej, nie jest to może nic nowego. Inspiracje Magikiem, pierwszym Kalibrem oraz tym wszystkim, kim się Kaliber wtedy inspirował wyczuwa się na pierwszy rzut ucha (aż dziwne, że pochodzą z Gdańska, a nie gdzieś ze śląska). Ale kiedy ostatnio słyszałeś coś w podobnych klimatach? No właśnie. "Księga Tajemnicza. Prolog", "Dom Pełen Drzwi" 3xKlanu, było jeszcze kiedyś coś takiego jak Tuwandaal, czyli dzisiajsze Tewu, no ale to chyba tylko jakaś legenda, nic poważnego od nich nie wyszło. Coś skromniutko, no i kiedy to było? Kiedy rap w Polsce się jeszcze tak naprawdę nie zaczął. Ale wiecie co? Nie nazwałbym twórczości Sumy Styli psychorapem. Nie nazwałbym jej tak JESZCZE, bo jest blisko. W ogóle nazwa zespołu jest trochę nieadekwatna - chłopaki mają jak najbardziej WŁASNY styl, podchodzący pod psychorap i choć podchodzi on też troszkę pod groteskę, to nie zmienia to faktu, że można powiedzieć, iż chłopaki robią rap w sposób niezwykle oryginalny.

Najlepszy z nich jest bez wątpienia Buka. Mimo że to jemu najczęściej zdarza się przekroczyć tę granicę groteski, to też jemu jest najbliżej do wykrystalizowania swojego flow. Na późniejszych solowych "Opowieściach z Miasta Fatum" mocno się poprawił, więc nie ma obaw (a przecież Skor również realizuje się solowo, choćby tegoroczne "Dwie Strony Mocy"). Paranoiczne, nierzadko poetyckie teksty, ciekawy styl oraz mroczny klimat - tak można określić w kilku słowach "De Integro". Bity są może nieco zbyt podobne do siebie, ale stanowią spójną rzecz, która przy odrobinie czasu i chęci może całkiem łatwo wchłonąć nas "w to miejsce, skąd nie ma odwrotu".

Na pierwszy rzut ucha może ciężkostrawny psychorap, który jeszcze psychorapem nie jest w wykonaniu Sumy Styli to coś, z czym zapoznać się warto. Przede wszystkim dlatego, że "De Integro" to dopiero przedsmak. Chłopaki powrócą podobno w 2012, a że powrócą w jeszcze lepszym stylu, jestem o tym przekonany.

Ocena: 4+/6


PS. DwaZera, czy SumaStyli, chuj mnie to obchodzi. Ja piszę normalnie.

sobota, 27 sierpnia 2011

I połowa 2011 - przegląd polskich płyt, ostatnia część

Nie chce mi się już każdej z tych płyt recenzować z osobna, bo prawdę powiedziawszy (dosłownie) tylko jedna na to zasługiwałaby. Ale że jeden z kolegów blogerów już mnie uprzedził, no to mam problem z głowy. Parę słów o reszcie polskich albumów rapowych, które wyszyły... wyłyszy.. ech, za dużo Pana Przyjaciela, już w guziki nie trafiam... WYSZŁY w pierwszych sześciu miesiącach 2011... plus płyta Rafiego, który miał odwagę zrobić to w wakacje. Check it.

DKA - Dekada


Z tego co widzę, to jeszcze garstka osób niby go słucha. Lubię "Marzenia", może jeszcze parę numerów z "Debiutu", ale tak na serio, to jak dla mnie jego już nie ma. Miałkie, nijakie i przede wszystkim nudne.

Ocena: 2/6


Dono - Daj mi wiarę


Swój brak flow i jakichkolwiek skilsów reprezentant Tewu postanowił zasłonić featuringami Mesa, Piha i Pei. Tyle że to nawet nie są featuringi. Koleś promuje płytę ich ksywkami, podczas gdy oni nie rzucili na niej nawet zwrotki - po prostu każdy z nich po jednym razie... powtórzył za gospodarzem refren! No czy to nie jest beka?

Ocena: 2/6


Kritaczi - Jeden z Nas


Członek Hardkorowego Brzmienia. Kolejny brak flow i kolejna nuda.

Ocena: 2/6


Fu - De Facto


Tym albumem Fusznik pokazał, że zatrzymał się w miejscu, a wręcz się cofnął. Po prostu słabizna.

Ocena: 2/6


Dret - Nie oceniaj płyty po okładce


Okej, nie ocenię po okładce, zwłaszcza że nic do niej nie mam. Bity są całkiem w porządku, liryka rozkminkowo-refleksyjna też do mnie trafia. Szkoda tylko, że brak tu umiejętności, charyzmy, no czegokolwiek co cechuje 'dobrego rapera'. Trafiać w bit to nie wszystko. No ale na zachętę trójeczka, żeby nie było że same dwóje. Aha, jeszcze jedno - ponoć jego ksywę pisze się z małej litery. Co to, niskie poczucie wartości, czy inspiracja happysadem Happysadem? No beka, ale ja szczerze mówiąc to pierdolę i piszę z dużej, co by oddać szacunek artyście (a może właśnie nie oddać?)

Ocena: 3/6


Warszafski Deszcz - Prawfdepowiedziafszy


Hose opisał to najlepiej.

Ocena: 4/6


Vixen - Rozpalić Tłum


Rozpalacz tłumów. Lubię gościa, tak samo jak "New-Ton", choć był z tym albumem spory problem. Vixen jest utalentowanym producentem, ale obok totalnych rozkurwiaczy zdarzają mu się też niestety koszmarki, których po prostu nie da się słuchać. Myślałem że poprawi to na drugiej płycie wydawanej pod banderą Rycha. Niestety, dalej jest to samo. Co gorsza - Vixen jakby chciał na siłę udowodnić, że jest równie dobrze raperem, jak producentem, więc zaprosił jedynie Fabułę do jednego kawałka (na 17), a płyta została zmasterowana tak, by było jak najwięcej Vixena-rapera, a bity tylko jako tło. To nie był niestety dobry wybór - tekstowo może i się poprawił, ale flow momentami tak irytuje, że o Jezu. No ale z czystej sympatii i za te tradycyjnie kilka petard - trzy z plusem.

Ocena: 3+/6


Gandzior - Gorące wersy płoną


Ci od Rycha to sami piromani, co im tak z tym ogniem? Nawet Kobra na okładce coś podpalał. Co do płyty - tytuł od razu kojarzy się z błyskotliwą liryką Firmowców, ale mniejsza o to. Jakoś szczególnie źle nie jest, ale... No cóż, to jest Gandzior, i chyba wszystko jasne.

Ocena: 2/6


Kubiszew - Towar z Górnej Półki


Kolejny poznaniak. Jako że najwyraźniej nawet Rychu nie chciał go wydać i ten musiał iść do Fonografiki spodziewałem się wielkiej kupy. Ku mojemu zdziwieniu jednak tej kupy nie ma. Całkiem średni uliczny rap.

Ocena: 3-/6


Rafi - 200 Ton


"Robimy hity" to zajebisty benger zwiastujący dobrą płytę. Oczekiwania jednak wzięły w łeb. Jak się okazuje Rafi nie ma tego pazura i sprytu, jakiego ma Ramona, tematyka kawałków do bólu wtórna, zaś bity... Może połowa jest dobra. Krótko mówiąc: rozczarowanie.

Ocena: 3/6


BONUS

Mroku - Bajki Robotów


Czytając recenzję Hose nie dowierzałem temu, czego się w niej dowiedziałem, ale po kilku odsłuchach zrozumiałem, o co chodzi. Nie można powiedzieć, że to zła płyta, ale... jak na Mroka jest to zawód, że tak powiem, w chuj. Jakby ktoś nie wiedział, premiera płyty w nielegalnym obiegu była 1 czerwca, natomiast od 17 września będzie ją można nabyć w empikach.

Ocena: 4-/6

piątek, 19 sierpnia 2011

Fabuła - Made In 2


"Dzieła Sztuki" nie polubiłem. Wiele osób się tym jarało, a ja, poza dwoma-trzema bengerami, nie widziałem w tym niczego, co by pozwalało mi stwierdzić, tak jak Peja, iż byłby to podobno "debiut dekady". W tym roku Fabulaki powrócili z nową płytą. Pomyślałem sobie, że jeżeli cała będzie brzmiała tak, jak "Proforma", "Życzenie Śmierci" i "Made In Tu", to będę zadowolony. Otóż cała płyta... może nie do końca tak brzmi, ale ja i tak jestem zadowolony.

Fabuła to ziomki z Białegostoku. Bezczel, Ede i Poszwix - trzech typa, do tego ten ostatni robi bity. Na nową płytę do składu doszedł, a właściwie powrócił Konradziwo, którego na legalnym debiucie nie było. Na "Made In 2" Poszwixa w produkcji wspomogli Kixnare, DJ Creon, Sarone, a także O.S.T.R. Jeśli chodzi o bity, to jest jak najbardziej na plus. Mimo że bengerów dorównujących singlom z "Dzieła Sztuki" jest może tylko kilka (ze dwa-trzy), to pozostałe tracki nie odstają wcale aż tak bardzo. Najciekawsze jednak jest to, że najlepsze numery to... te bardziej refleksyjne. "Ziarna Czasu" i "Porozmawiajmy" naprawdę chwytają za serce - zwłaszcza ten drugi, a fakt, że trwa on 6 minut, a i tak chce się go słuchać w całości i się nie nudzi, każe naprawdę bić pokłony dla białostoczan. Nie każdy numer jednak tak ma, bowiem nie można chyba nazwać Konradziwa wzmocnieniem - nie sprawdza się tu powiedzenie "od przybytku głowa nie boli". Za to zdecydowanie wymiata Bezczel i jego wielokrotne ('Hau Hai' - kandydat na zwrotkę roku). Ede i Poszwix mogą irytować swoim flow, ale raczej dają radę. Ogólnie to chyba wiadomo, jakie są cechy Fabuły - raczej uliczny rap, ale nastawiony na mocne bengery, ponadto duży nacisk na technikę, wielokrotne rymy, przy tym nie zatracając sensu merytorycznego - i to się chwali. Goście też w porządku, ale się nie wybijają - Rychu Peja, HiFi Banda i PWRD. No i kobiece refreny we wspomnianych najmocniejszych punktach krążka na pewno dodają im jeszcze większej klasy.

Junajted stejts of beesteoka chłopak, to kocham, ten wokal, jak pokarm, na blokach ma kopa jak koka, popatrz!

Ocena: 4/6

środa, 17 sierpnia 2011

Wywiad z Cirą


Jeszcze nie zdążyłem ochłonąć po pierwszym wywiadzie, dzięki któremu odwiedzaliście bloga jak szaleni, a już mam kolejnego rozmówcę. Zapraszam do sprawdzenia mojej rozmowy z CIRĄ.

wtorek, 16 sierpnia 2011

Wigor/Trojak - Synteza (trzygroszówka)


Cóż, gdyby ta płyta wyszła z sześć-siedem lat temu może odbiłaby się większym echem. Mor W.A. to historia polskiego rapu... i nic ponadto, co dobitnie pokazało "Uliczne Esperanto" z 2007. Sam Wigor... no cóż, na "Syntezie" grzeszy solidnością i to bardzo. Podobnie jak Trojak. Mam wrażenie, że te bity naprawdę powstały gdzieś z siedem lat temu, bo dziś takie brzmienie, choć zasługuje na dobre słowo, to najzwyczajniej nie ma już brania. Dlatego ja doceniam i daję więcej niż "mocne czszy", jak to dał Jaca, choć w jego recce dobrego słowa wcale nie brakuje.

Ocena: 4-/6

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Chada - WGW


Potrzebne są takie płyty na rynku. Myślę, że Chada nie mógł wybrać lepszego momentu na powrót, a w zasadzie na debiut (!). W 2009 świetnie przyjęty "Proceder", tak że zszedł cały nakład i Step musiał robić reedycję z nową okładką, a teraz 'Wiara Gwarancją Wygranej', trzymająca się na OLIS do tej pory. Te dwie płyty w życiu Tomasza oddzielał wiadomy okres. Dodaje to tej charyzmatycznej postaci autentyczności, a jak ktoś powie, że to nie ma znaczenia, to go wyśmieję. "Proceder" nie byłby tak przyjęty, gdyby nie otoczka karceru, a na nowym albumie refleksji z życia za kratami jest wcale niemało.

Co ja będę pisał - jakie są atuty Chady wszyscy wiedzą. Raperem nie jest wybitnym, nie ma mega skilsów (choć jego ostatnie występy gościnne - mhm), ale wszystko nadrabia charyzmą i emocjami. Niejednemu lamusowi od takich gorzkich linijek, jakie Tomasz serwuje nam na "WGW" się włos na jajach najeży. Szczerość, bezkompromisowość, blablabla - po prostu hardkor z charakterem i tak powinien wyglądać uliczny rap. Osobiście nie jestem fanem takiego rapu, od czasu do czasu posłucham i tyle i szczerze mówiąc oczekiwałem po autorze płyty czegoś więcej, zwłaszcza po mega ficzuringach, ale cóż - najwyraźniej Chada postawił na biografię i treść, a nie na formę. Poza tym, mocnych linijek to tu masz bracie i tak na pęczki, nie masz co marudzić.

Bity podkreślają tylko siłę Chady i tworzą klimat, który każe tę płytę docenić i uwzględnić przy podsumowaniach roku. Wiadomo, ciężki, mroczny, może trochę za dużo tych ogranych po stokroć klawiszy, ale generalnie producenci postarali się i zrobili równą muzykę. Nie uwzględniając remixów, 5 bitów dał L Pro (w większości bardzo dobrze), 4 DJ Creon (dwa świetne, dwa przeciętne), dwie petardy od Busza i po jednej od Szczura, RX, DNA i Chmuroka. Solidne cegiełki dołożyli także Radonis, Fabster i Młody. Ogólnie to płyta może mogłaby być krótsza, ale wyraźnego słabszego momentu tu nie ma. Jako że dużo kawałków, to i gości musiało być dużo, ale na szczęście nie przygnietli oni gospodarza. Muszę jednak niestety powiedzieć, że "Niesiemy Prawdę" rozczarowało. Bit Busza to co prawda rozpierdol, a same nazwy ksywek nie pozwalają zwątpić w ten numer, a jednak... mogło to być lepiej dopieszczone. Przede wszystkim jest chujowy mastering - w ogóle nie słychać wokali, tak jakby to sam podkład miał zrobić hita, a dotyczy to przede wszystkim Gurala, który tą swoją zwrotką odwalił nie wiadomo co. Pezet i Pih w sumie spoko, no, Hukosem się wstępnie jaram, a Sitek to taki tam. Z pozostałych, to świetne refreny Soboty i Braha, dobrze Eldo i HiFi, nieźle Małolat, Ero rozczarowanie, a z Sokołem to samo co w przypadku "A pamiętasz jak" - jakby miał zaraz zasnąć.

"WGW" to pewnie płyta nastawiona na konkretne, acz obszerne grono słuchaczy, a także kolegów po fachu (wszyscy raperzy promują Chadę, WSZYS-CY), ale wszystkich pozostałych również zachęcam do sprawdzenia, bo to kawał porządnego, hardkorowego rapu z Polski.

Ocena: 4/6

niedziela, 14 sierpnia 2011

W.E.N.A. - Dalekie Zbliżenia (trzygroszówka)


A nie chce mi się nic pisać, więc ponownie Lite. :D

No mam ostatnio WENĘ, ale wolę wycisnąć z niej jak najwięcej na te płyty, których jeszcze nikt nie dotknął. Co ja zrobię.

Ocena: 4+/6


PS. Niedługo wywiad z Cirą.

piątek, 12 sierpnia 2011

Kali - 50/50


Pamiętacie reckę Emblematu? Dziś pora na kolejną uliczną produkcję. Tyle, że teraz was naprawdę zaskoczę. Płyta Kaliego (Kalego?) z Firmy, jest... bez kitu dobra. Znacie moje generalne podejście do ulicznego rapu (trudno mieć inne), ale tutaj wszystkie założenia biorą w łeb - to naprawdę dobra płyta.

Napisałem "płyta Kaliego z Firmy"? Otóż tak naprawdę to już przeszłość. Nasza czołowa hip-hopowa supergrupa postanowiła wyrzucić najsłabsze ogniwo ze składu, mimo że owe najsłabsze ogniwo dawało zawsze dużo melodyjności firmowym utworom. Dobrze się stało, że tak się stało. Ogrom doskonałości Firmy ewidentnie przytłaczał Kaliego, a wychodząc z jej szeregów ma on szanse w końcu rozwinąć skrzydła. Tak, jeden z pierwszych założycieli grupy (bodajże z Tadkiem byli jej pierwszymi członkami) już nigdy do niej nie wróci. I dobrze.

Cóż mogę powiedzieć o warstwie lirycznej.. Kali to prosty chłopak, jąka się, gdy musi udzielić wywiadu, ale nie można powiedzieć, że nie jest bystry. Nic nowego, ale z głową i zamysłem. Nawet gdy wkradnie się banał, to da się to przeżyć, a to dlatego, że Kali ma zmysł muzyczny, widzi jak to musi grać i brzmieć, żeby dało się tego słuchać pomimo ulicznictwa, a przede wszystkim - potrafi śpiewać. I nie boi się tego pokazywać. Zmysł muzyczny - znaczy udana selekcja bitów. Brzmienie raczej nie zaskakuje, dużo firmowej elektroniki, ale "50/50" od innych ulicznych produkcji odróżnia świeżość, chwytliwość i nie-plastikowość. Poza tym, na drugim cedeku zatytułowanym 'Jasność' mamy dużo całkiem udanych eksperymentów. Dla niedowiarków polecam sprawdzić choćby reggae'ową "Równowagę" z MoniLove, czy świetny drumandbass'owy remix "Może".

Płyta oczywiście nie jest pozbawiona wad, i to widocznych. Przede wszystkim, Kaliego przerósł koncept podwójnego albumu. Pół na pół, pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, ciemność i jasność. Rzeczywiście mamy 50 tracków, po 25 na każdy cedek, ale nawet patrząc na tracklistę widać, że wypełniał ją już perfidnie na chama. Pod koniec jakieś remixy, acapelle, byle tylko było tyle numerów, ile ma być. Nie, nie, nie. Ponadto kilka ewidentnych zapychaczy można by spokojnie wywalić. Kawałków jest dużo, a co za tym idzie i gości musi być dużo. Jak zwykle, składy typu Dixon 37, koledzy z osiedla, no i kilku asów ulicy, jak Peja, Paluch, czy Sobota. Wiadomo jak jest z poziomem większości tych gości, no ale kij w to. Nie wszyscy są tragiczni, że za przykład podam zwrotkę... Murzyna? W każdym razie pierwszą zwrotkę w "Smaku Ryzyka".

Firma sobie świetnie poradzi bez Kaliego, a Kali jak widać świetnie radzi sobie bez Firmy. Pozytywne zaskoczenie jak najbardziej.

Ocena: 4-/6

środa, 10 sierpnia 2011

Wywiad z Bonsonem



Bez zbędnego, przydługiego wstępu. Wywiad przeprowadzony został 8 sierpnia bieżącego roku. Zapraszam do przeczytania.


KruK: Żeby jakoś ładnie rozpocząć wywiad najpierw zapytam Cię o… ksywę. Jednak nie całkiem o to „skąd się wzięła”, tak jak to zwykle ma miejsce w wywiadach. Na „Wspomnieniach z domu umarłych” był Bonus. Teraz jest Bonson. Skąd ta zmiana? Czy to wynikło z konfliktu z innym posiadaczem tejże ksywki, niejakim Bonusem RPK z Warszawy? Kontaktowaliście się w tej sprawie?


Bonson: Zacznijmy od tego, że nie było żadnego konfliktu. Po prostu te same ksywki i mi jakoś przestało to odpowiadać, a że modnie jest teraz mieć przy ksywie końcówkę "son", "ski", czy jakoś tak, to postanowiłem wybrać którąś z tych opcji ;) Wiesz, Bonusów to jest milion pewnie, tak samo jak Siwych, Łysych, Chudych itd. Trzeba jakoś się wyróżnić ;) A że już się przyzwyczaiłem, więc zostało.

Występujesz też jako ‘Bonsoul’. Takie szachowanie ksywkami może spowodować lekki zawrót głowy u przeciętnego słuchacza, nie boisz się tego? Jak oceniasz odbiór „Lepiej się witać”? Przybliżysz laikom coś więcej na temat tego projektu, jej strony muzycznej? Niektóre płyt zdobywają uznanie dopiero po jakimś czasie od ukazania, niewykluczone że będzie tak też z Twoimi projektami.

BonSoul to połączenie ksywek Bonson i SoulPete. Nie chcieliśmy lecieć standardowo mc/producent i spontanicznie wymyśliliśmy to. Tak samo jak wymyśliliśmy ten projekt. Ja napisałem do Piotrka, że coś bym nagrał, niech wyśle mi 6 bitów, ja coś z tym zrobię i w niecały miesiąc mieliśmy gotowy projekt. Czysty spontan, odbiór jak na taką opcję był bardzo dobry... Wiesz, my to zrobiliśmy z zajawki, żeby puścić w sieć, a wyszło tak, że sporo osób się zainteresowało.

Troszkę czasu już minęło po opublikowaniu „Historii…”. Jak oceniasz z kolei jej odbiór? Chcesz ją jeszcze jakoś promować, będą kolejne klipy?

No w tym wypadku to nie mogę narzekać w ogóle... Przyjęła się naprawdę dobrze z tego co widzę... Kiedy wrzucaliśmy po dwa numery w sieć przez tydzień, to była prawie wszędzie. Odczułem to przez komentarze, wiadomości, propsy od raperów tych mniej i bardziej znanych. Myśleliśmy, że 250 płyt będzie nam schodzić jakiś czas i zaczęliśmy skromnie, a okazało się, że w 3 dni już zszedł nakład i w ten sposób nie mamy nawet własnych egzemplarzy. Trochę zamuliliśmy z promocją, bo klip miał być od razu, ale nic straconego. Pojawiły się dobre opcje i wrzesień/październik wracamy z klipem do "Pana Śmiecia" i kolejnym nakładem. Na razie za dużo nie mogę zdradzić.

No właśnie, ostatnio widziałem np. na facebooku Pezeta propsy skierowane w Twoją stronę. A na płycie mówisz: „Matek mówi mi że projekt będzie klasykiem, ale chuja prawda Matek, każdy osra to jak zwykle” . Chcesz się wbić na legal? A może nie wierzysz w sens podbijania świata muzyką, ale robisz to dla siebie? A może nie ma dla Ciebie znaczenia czy jesteś w mainstreamie, czy w podziemiu?

Wiesz, pewnie każdy by chciał zobaczyć swoje płyty na półkach, a jak ktoś mówi że nie, to kłamie. Raperzy kłamią... Robić jakiś tam pieniądz na tym co się kocha musi być super sprawą i chciałbym dowiedzieć się jak to jest, ale strasznego parcia nie mam, żeby za wszelką cenę się wbijać na legal. Dobra muzyka sama się przebije. Zobacz co zrobiliśmy z tą płytą. Promocja ograniczona do jednego/dwóch portali, forum ślizgu i facebook’a. Nie pchaliśmy tego na inne strony, nie wysyłaliśmy setek maili o patronaty. Samo się rozeszło i to jest miłe. Co do wersu, to chodziło bardziej o to, że wiesz, bywa tak że choćbyś się zesrał i nie wiadomo jak dobry był, nie mając ksywki oleją Cię. Ewentualnie wyłapiesz kilka propsów od tych, którzy zagłębiają się trochę bardziej. No ale chyba się trochę zagalopowałem i wers przestaje być aktualny. Miło.

Polskie płyty dobrze trzymają się na OLIS, dobrze idą preordery. W kraju rośnie zainteresowanie rapem, a w dobie internetu już nikt nie płacze  po ‘Magazynie Hip-Hop” i ‘Ślizgu’, bowiem rozwijają się hiphopowe portale internetowe, ale i te ogólnie traktujące o muzyce np. cgm.pl nie zaniedbują tego gatunku. Łatwiej się teraz wybić czy trudniej? Takie inicjatywy jak młode wilki popkillera na pewno pomagają młodym, takim jak Bisz, Tusz na Rękach czy właśnie Ty.

Za "Ślizgiem" to zdarza mi się popłakać... Nie zastanawiałem się, czy łatwiej jest się wybić. Ja myślę, że mechanizm jest dalej taki sam: jesteś dobry-zajdziesz dalej. No chyba że masz "dobrych" kolegów i oni jakoś tam wypychają. To jest druga opcja. Co do akcji popkillera to zajebista inicjatywa ze strony chłopaków. Oczywiście to pomaga, popatrz na licznik wyświetleń. Udział w takim wydarzeniu jest okazją, żeby Cię ktoś zauważył. Ale wydaje mi się, że najważniejsze jest  dobić do takiego poziomu, żeby Ciebie w takiej akcji uwzględnili. Bez przewózki oczywiście. ;)

No właśnie, jak tam prace nad hymnem HHK?

Hymn nagrany, na dniach premiera. Dzisiaj/ jutro, nie wiem, jakoś tak miało wyjść. Szczerze to nie za dużo powiem, bo nie słyszałem jeszcze finalnej wersji, wiem tylko że wchodzę po Białasie. :)

Liczysz na pewnego rodzaju „wybicie się” poprzez występ w Hradec?

Coś za dużo o to wybijanie pytasz hehe... Nie, nie liczę zupełnie, myślę że to dobra opcja zajawkowa wystąpić przed taką publicznością, ale czy jedna zwrotka miałaby mnie jakoś wybić, jak to mówisz, to wątpię. Liczę na dobrą zabawę i te 3 dni, które zapamiętam na długo.

No dobra zabawa w tym wszystkim to podstawa, chyba o to tu chodzi tak naprawdę. No a jak ocenisz ostateczny wynik prac nad kawałkiem i klipem do „Na Front”?

Sam proces powstawania tego numeru był przyjemny. Wiesz, gdzieś tam wyczytałem, że wpadliśmy i napisaliśmy spontanicznie na kolanie, czy coś, tak jakby olewając cała sprawę. Wolałbym żeby na przyszłość każdy mówił za siebie. Oczywiście to nie jest atak na nikogo. :) A finalnie wyszło spoko wg mnie.

Cała wasza dwunastka siedziała w studiu? Czy tylko spotkaliście się raz, albo nawet dopiero w trakcie kręcenia klipu, a każdy z Was nawinął zwrotkę u siebie?

W Warszawie było nas 6, bo reszta nie mogła dojechać ,wiec podzielone to zostało na 2 części. Szkoda z jednej strony, bo fajnie by było spotkać się całą 12 poznać lepiej, coś przechylić, a tak to głównie z Białasem porządziliśmy. ;)

No właśnie - z którym z tej dwunastki wspaniałych najlepiej Ci się współpracuje? Z którym masz najlepszy kontakt, z kim najprawdopodobniej będzie można Cię jeszcze usłyszeć w przyszłości? Czyj rap spowodował że złapałeś się za głowę myśląc: „ale kocur”, albo po prostu który najbardziej przypadł do gustu?

Nie jest tajemnicą że najlepszy kontakt mam z Białasem. Znamy się już ze wcześniejszych melanży, czy koncertów, jest na mojej płycie, ja będę na jego płycie z Solarem, która wychodzi  1 września, no i pozostaje mi tylko pozdrowić. :) Dobrze też pojechał Rekord, podoba mi się jego wejście, być może dojdzie do nagrania numeru razem, chciałbym... Nawet już wstępnie coś rozmawialiśmy, zobaczymy.

Kogo lubisz słuchać z polskich wykonawców? Czy rzeczywiście uważasz, że ‘polski rap wieje chujem’? Wy, raperzy uwielbiacie to stwierdzenie.

Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Mam swoich ulubionych mainstrimowców, jak Pezet, czy Chada i lubię posłuchać ludzi z podziemia, np. Szuwar podszedł mi wybitnie. Mówiłem już o tym wcześniej i zdania nie zmieniam. Będzie także gościem na epce z Soulpetem, którą sobie znowu wymyśliliśmy. Oprócz tego jest Projekt Nasłuch (Orzeu i RDi). Serdeczne ziomy, za którymi stanę zawsze, a ich nowy materiał na pewno namiesza. Polecam.

A jak widzisz szczecińską scenę? Mocna/ słaba? Zaliczasz się do pełnoprawnego jej członka, czy może po prostu stoisz na jej uboczu robiąc swoje, tak jak np. grupa Pięć Dwa w Poznaniu? Pytam to w oparciu o Twoje słowa: „w tym mieście jestem anonimem, a to kurwa szkoda.”

Szczecin jest specyficznym miastem pod względem rapu. Mało jest koncertów, kluby nie są nastawione za bardzo na współpracę. Były Kontrasty, tam się trochę działo, ale frekwencja na koncertach zaczęła być tragiczna i klub zamknięto. Nie wiemy dlaczego tak jest właśnie w tym mieście. Stąd bycie anonimem. Wydaje mi się, że ludzie nie bardzo interesują się tym co tu się dzieje. Chciałbym się mylić. Co do sceny, to chyba to będzie najlepszy rok dla Szczecina. Wiadomo, mamy Łonę, który od zawsze robi to z klasą, Sobota wypuszcza płytę, na którą czekam i PMM coś szykują. Podziemie też rośnie w siłę. Tymi z Roką na dniach mają wyjść na światło dzienne i wstępnie październik dla Projektu Nasłuch.

No właśnie, na płycie masz PMM, co może być zaskoczeniem, gdyż wasze sposoby robienia rapu są zgoła odmienne. Podobnie zresztą było z Racą i jego ‘Bobbym Fischerem’, na którym Wężu i Głowa również się udzielili. Jak to się stało, że trafili na Twą płytę?

Całkiem naturalnie. Znamy się, kilka razy pomelanżowaliśmy, mieliśmy z Matkiem pomysł na taki numer i nie mogło ich tam zabraknąć.

A długo znacie się z Racą? Wasze podejście do robienia rapu, bardzo gorzkie teksty, pełne smutnych, szczerych przemyśleń zakrapianych wódką i emocji napędzanych przez używki, kobiety i kolorowe światła w klubach od razu pozwala was skojarzyć razem. Wystąpił zresztą gościnnie na Twojej płycie. Inspiruje Cię trochę, a może nawzajem się inspirujecie? :) Jakie masz z nim stosunki? Sądząc po tekstach musicie mieć dużo wspólnych tematów do napełniania kieliszków..

Hehe nie, nie inspiruje mnie. Poznaliśmy się jakoś po pierwszej płycie z Matkiem. Odezwał się i jakoś tak zostało. Teraz mieszka w Szczecinie, od czasu do czasu się spotykamy i tyle. Jego udział na płycie był można powiedzieć spontaniczny, któregoś razu wpadliśmy na taki pomysł i zostało.

A z zagranicznych wykonawców, kto był/jest Twoim idolem? Kim się inspirujesz? Uciekasz w inne gatunki? Jeśli tak, to jakie?

Słucham trochę elektroniki, trochę angielskich klimatów, mainstrimowców ze Stanów. Wszystkiego po trochu. Nie jestem zamknięty w rapie. Rap tworzę a słucham wszystkiego. Dużo słuchałem Rytmusa, całkiem nieźle mi podszedł. Później padło na Amerykanów - Lil Wayne, Drake, Kid Cudi, Kanye, Big Sean, Rick Ross, Ludacris, ale zawsze moim ulubionym raperem będzie Camron. Nie siedzę w tych klasycznych klimatach, za co mogą być hejty, no ale to mój gust.

Rap tworzysz. Chciałbym teraz pogadać o Twojej płycie. Najpierw o warstwie lirycznej... Masz ochotę?

Wal.

Okej... Co Cię wkurwia?

Glupie pytania (śmiech). A tak serio, dużo rzeczy mnie wkurwia. Od spóźniającego się tramwaju po brak hajsu na fajki, gdy w paczce jest ostatni papieros. Wkurwiają mnie ludzie, ich zachowanie, czasem głupota, nieprzemyślane zachowania, ignorancja..

No dobra, na pierwszy rzut oka to pytanie może wydać się głupie. Wiesz, po prostu nie chcę Ci ograniczać pola wypowiedzi. Takie pytania, z pozoru niekonkretne, mogą dawać różne odpowiedzi. Tym bardziej, że na płycie nie wygląda, jakbyś był specjalnie zadowolony z życia, ze świata.

Nie byłem, trochę się pozmieniało. Założyłem sobie, że wezmę się w garść w momencie gdy zamknę płytę. Gdzieś się wypowiadałem, że płyta miała nie wyjść i zostało to zrozumiane tak, że miała nie wyjść, bo jest zbyt osobista. Otóż nie. Z początku nagrywałem dla siebie. Pomagało mi to w tych gorszych momentach i nie myślałem o puszczeniu tego. To, że ona tak brzmi i jest właśnie tak osobista to efekt tego, że nie była robiona z myślą, nie wiem, "rozjebania sceny", tylko z myślą zajęcia czymś myśli. To był zły okres w moim życiu, bardzo zły. Dużo błędów, dużo wszystkiego... czasem za dużo.

Czyli to chwilowy nihilizm? Zamierzasz zacząć... hmm, nowy etap w życiu? Tytuł "Historia po Pewnej Historii" też wskazuje, że to był kolejny etap następujący po jakimś poprzednim.

Tytuł nie jest przypadkowy. Pierwszy numer jaki z Matkiem nagraliśmy to właśnie "Historia pewnej historii", od tego się zaczęła cała zabawa. Wtedy poznałem dziewuchę, z którą przeżyłem dużo i przez którą później trochę upadłem. Płyta opowiada o tym, co było od pierwszego nagrania z Mateuszem do ostatniego numeru na płycie... Czy zamierzam jakiś nowy etap zaczynać? Myślę, że już zacząłem. Trochę pozmieniało mi się w głowie, nawet usłyszałem ostatnio od ważnej dla mnie osoby, że są widoczne zmiany... na lepsze.

A zastanawiałeś się może kiedyś nad tym, że na albumie możesz wyrażać uczucia Twoich równolatków, a może nawet być swego rodzaju głosem pokolenia? Z drugiej strony, ode mnie jesteś zaledwie rok starszy. Wielu może szokować to, jakimi doświadczeniami dzielisz się na płycie ze względu na Twój młody wiek, ale ja wiem, że jest to jak najbardziej adekwatne do obecnych czasów. Powiem więcej – świat jaki przedstawiłeś na „Historii…” jest w pewnym sensie… normalny. Mogę się mylić, może po prostu w Twoich historiach odnajduje się tak naprawdę tylko kilku... „wybrańców”..

Głosem pokolenia bym się nie nazwał, to już przesada. Cieszę się, gdy ktoś mi pisze, że płyta w jakiś sposób mu pomogła, że się utożsamia i kiedy słucha to widzi tam siebie. Chociaż z jednej strony nie jest to fajne, bo to nie jest dobry świat, ten który przedstawiłem. Zagubić się może każdy. Takie jest już życie, jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej. Ja wybrałem te gorsze opcje i rozpocząłem autodestrukcję. Na szczęście miałem coś, co mnie w jakiś sposób chwilowo odciągało od tych złych rzeczy. Mogłem się zamknąć w studio i pokrzyczeć, aż w końcu otworzyłem oczy.

Dużo jest narkotyków na Twojej płycie. Zatem zadam Ci pytanie "na czasie", ale nie odbierz jego jakoś złośliwie, czy coś takiego. Jak zareagowałeś na wieść o śmierci Amy Winehouse?

Rockowe życie. Żyj szybko, umieraj młodo, czy jakoś tak. To nie jest pierwsza taka śmierć i pewnie nie ostatnia. Jim Morrison (mój idol), czy wiele innych artystów dużego formatu skończyło swoją przygodę w ten sposób. Przykra wiadomość. Ale jeszcze bardziej smutne jest to, co się działo kilka dni po tym w internecie, ilu nagle fanów się pojawiło i jak to każdy ją kochał i doceniał. Standard. Z M.J było tak samo. Ale wiesz, "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym", w ten sposób stajesz się nieśmiertelny.

No dobra, zostawmy już te smuty. Zapytam Cię teraz o warstwę muzyczną płyty. Przeczytałem gdzieś, że produkcję swoich bitów Matek opiera o FL Studio. Mam wokół siebie kilku utalentowanych gości, którzy z różnych powodów na profesjonalny sprzęt na razie nie mogą sobie pozwolić. Zatem czy uważasz że można zaistnieć robiąc bity na Fruity Loops? Czego Matek używa w takim razie do samplowania? Czy sampluje mp3? Dla niektórych to zbrodnia, i „jak samplujesz mp3 jesteś chuj, nie producent”.

Wiesz, to chyba pytanie do Mateusza, może z nim też przeprowadzisz wywiad i on opowie o swoim wkładzie w materiał, ja nie bardzo mogę się wypowiedzieć z prostego powodu - nie bardzo się na tym znam... Ale co do samplowania to uważam, że można samplować wszystko.

No dobra. Jakie kolejne projekty? Rozumiem, że BonSoul bliżej niż Bonson/Matek. A może coś na innych bitach? Gdzie będziesz w najbliższym czasie gościnnie poza Racą i Solar/Białas?

Będę na Projekcie Ganges (Wergawer i Paweł Wu), na solówce 2stego w numerze z Karwanem, dogrywam zwrotkę na Projekt Nasłuch i zostawiłem 16 na płycie Tymiegi i Roki. BonSoul chcielibyśmy rzucić jeszcze w tym roku, tak wiesz, pójść za ciosem, no i chcę nabrać skillsów i złapać formę na przyszły rok, gdzie pewnie wrócimy z Matkiem do studia po raz trzeci.

Dzięki wielkie za wywiad.

Dziękuję również.



No i sprzedałem się marnie za 2 zł. Wywiad opublikowany również na andegrand.pl, sprawdzajcie tę stronkę.

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Skorup - Etos Kowboja


Skorup. Postać z gatunku "hate it or love it". Nieznany, a szkoda, jak by to powiedział Lite. Tak, szkoda. Mimo że album jako całość troszkę mnie rozczarował, to poczułem niesamowitą sympatię do tego gościa. Jego oryginalny, jak to sam mówi "dziki" styl nie każdemu może przypaść do gustu, ale określenie "jeden z najoryginalniejszych polskich MC's" pasuje do niego jak ulał.

Cholera, naprawdę z tym "Etosem Kowboja" mam nie lada problem. Dlaczego? A na przykład właśnie z samym tytułem. Pomysł kojarzy się ze wcześniejszymi - "Pieśnią Wajdeloty" (nie słuchałem) i "Drogą Watażki" (wtedy bardzo ciężkostrawna, może kiedyś do niej powrócę), ale koncept nastawiony na dziki zachód, saloony i rewolwery chyba nie został utrzymany. Jedynie "Barowa Pogoda", "Eldorado", "Polskie Country", no i "Etos Kowboja" nawiązują mocno do tytułu (co zresztą same tytuły kawałków wskazują), reszta zaś, zarówno muzycznie, jak i lirycznie, jakoś się rozmywa. No chyba że tego konceptu tak naprawdę wcale miało nie być, a ja jak zwykle się czepiam. Skorup mimo trochę może sztywnego tego swojego sposobu rapowania, ma wiele twarzy. Objawia się nam i jako wrażliwy rozkminiacz, i jako zwykły chłopak z podwórka, i jako niezły podrywacz, i jako totalnie ekscentryczny dziwak (eee, nie przesadzam troszkę?). Składa teksty w naprawdę ciekawy sposób, jak równie ciekawe ma flow. Tak jak jednak stwierdziłem na samym początku, rozczarował mnie "watażka" trochę, bo niestety mało znalazłem tu "wymiataczy", które dorównałyby zwrotce gościnnej na "Przeminęło z Dymem" Morala i Gano.

Muzycznie również widać tu całe mnóstwo inspiracji. "Słuchasz ziomka, choć nie wiesz, z jakiej jest szuflady", jak to mówi sam autor. Prawda, prawda, nie zaprzeczę. Jednak nawet bity, choć równie oryginalne jak sam wokal Skorupa, nie stanowią spójnej jakościowo całości. Są utwory naprawdę fajoskie (pojechałem, wiem), jak "Truposz", czy "Musisz Wiedzieć" (g-funk rewelka w wykonaniu Zioła), ale są też słabsze momenty/zapychacze/przeciętniaki, niepotrzebne skreślić. Producentów jest tu długa lista, najlepiej wypadli DiNO, Stahu i wspomniany Zioło, najsłabiej/najbardziej przeciętnie chyba sam gospodarz. Nie wiem, może po prostu za dużo oczekiwałem po tej płycie. Mimo tego, to co na niej uświadczyłem wystarczy, by polecić wam jej sprawdzenie, nawet jeśli dałem jej nieco słabszą ocenę, a to z prostej przyczyny: to nie jest rap dla każdego. Jak to "grubsonuje" (bo ani "śpiewa", ani "rapuje" tu nie pasuje) Grubson: "to inny świat, to Skorupa świat". Spodoba się lub nie.

I w ogóle to fajoska okładka.

Ocena: 3+/6