wtorek, 31 stycznia 2012

Podsumowanie 2011: bonus | Kilka rzeczy

Koniec sesji, koniec miesiąca, koniec oblegania bloga ze względu na TOP50, które było, można powiedzieć, głównym punktem mojego produkowania się w ubiegłym roku - trzeba więc chyba skrobnąć tu coś nowego.

Wiem wiem, miało tu być jeszcze podsumowanko z kategorii 'inne gatunki', ale niestety, z różnych względów postanowiłem z niego zrezygnować. Tak jak z rankingu 'najgorszych', czy też 'rozczarowań' jeśli chodzi o rapsy. TOP50 to i tak dużo. Co prawda po cichu liczyłem na jakieś większe dyskusje pod partami, o Hemp Gru czy coś, ale najwyraźniej w opisach wyczerpałem temat i uzasadnienia co do pozycji były wystarczająco celne, hyhy. Wrzucam zatem jako bonus kilka pozycji, które gdzieś tam przewinęły się w rankingach innych kolegów bloggerów i co nie tylko, a które do mojego rankingu się jednak nie zmieściły. Ktoś by powiedział, że mnie to każda płyta się podoba, byle gówno. Otóż nie. Oto kilka wybranych pozycji, które może i były gdzieś tam popularne, ale w moim przekonaniu na wyróżnienie nie zasłużyły.

V/A - Aloha 40% - Nie brałem składanek pod uwagę.

Bisz/Pekro-Burza i Napór - A tego też jakoś nie brałem pod uwagę. To w ogóle z 2011, a nie 2010? W każdym razie dobra epka, ale już jedna rzecz od Bisza w rankingu jest. Poza tym - to epka.

Duże Pe-Nowoczesny Hip-Hop vol. 1 i 2 - Lubię Pe, ale mówcie co chcecie. Jak tak ma wyglądać nowoczesny hip-hop, to ja przerzucam się na etno folk.

Fisz/Emade-Zwierzę Bez Nogi - nie czekałem na to, bo pojawiło się znienacka. Ale od Fisza oczekuje się czegoś dobrego. A tu co? Teksty że "moje blablabla" i że jest DJ Eprom. Kaszana straszna.

Gadabit-Gadabit - Alternatywna ciekawostka. Jak to mawiam, ze dwa razy puszczą w Trójce, trochę więcej w Czwórce i do widzenia.

V/A-Grube Jointy - Patrz: Aloha.

HuczuHucz-Po Drugiej Stronie Raju - Dobry ten Huczu. Poznałem go nawet na Domówce, na której miał umrzeć zderzyć się z RPKowcami. Ale te bity to dla mnie porażka, sorry.

Hurragun-Hurrap - Klimat oraz motywacja do nauki historii rapu. Nic ponadto.

Jasiek MBH-Nazwij to jak chcesz - Spoko, jak na ulicę całkiem przyzwoicie. Spodziewałem się, że będzie dużo gorzej.

Jimson-Ucieczka z Wesołego Miasteczka EP - Nigga, please. CZTERY kawałki? Raz posłuchałem, więcej już mi się nie chciało.

Jot-Odliczanie EP - No jakoś nie przepadam za tym gościem i nic na to nie poradzę. Czym tu się jarać? Stylówkę ma może i fajną, ale nawija takie banały, że wolę Hemp Gru. Serio. Poza tym to epka.

Kajman-K2 - Nie lubiłem go z początku. Ten jego głos i maniera.. Posłuchałem jednak i... nawet może być, całkiem oryginalny typ. Gorzej niestety z tekstami. Bitami zresztą też. Choć z Davida Gutjara mogą być jeszcze ludzie.

L.U.C-Kosmostumostów - Hahaha. Poprzednia płyta na bitboksach była znośna, ale to to jakiś bałagan. Nie wierzę Litu, że to zrobiłeś.

V/A-Młode Wilki - patrz: Grube Jointy. Ale i tak się rozczarowałem.

Moral/Gano-Przeminęło z Dymem - było nawet blisko tej czwórki mniej. Mieli być tu, jednak ich zabrakło.

Onar-Dorosłem Do Rapu - To ja chyba jeszcze nie dorosłem. Średnio.

Pokój Z Widokiem Na Wojnę-Droga Wojownika - Trafia do mnie Juras, ale te bity jeszcze gorsze niż na '2010'. Podobnie jak Onar i Kajman - potencjał nawet na trzecią dziesiątkę, a wyszedł średniak.

Projekt Nasłuch-Nieznani Sprawcy - Ileż to propsów zebrało, jakaż to świetna płyta będzie! I co? Góra trzy numery spoko. Słabizna.

Skor-Dwie Strony Mocy - Już myślałem, że nikt prócz mnie tego nie sprawdzał. Ciężko się tego słucha...

Skorup-Etos Kowboja - Tak jak Moral/Gano. Też niby blisko, a jednak daleko.

Starszy Brat-Bity, Rymy, Weekend - NIGGA PLEASE x3. Zkibwoy, Skiboj i Jobikz. Nuda niesamowita. A szkoda, bo po Młd spodziewałem się dużo.

Tusz Na Rękach-Uwolnić Umysł - Patrz: Jot. Nie przepadam no.

Jednak i tak najbliżej znalezienia się w pięćdziesiątce był całkiem fajny self-titled Inflacji z Lublina (polecam także "High Definition" Diseta z tego samego miasta), który do ostatniej chwili walczył z Gangesami o uzupełnienie zestawienia, jako że 50. miejsce Kaliemu na starcie zostało oktrojowane, hehe.


Kończymy z tymi podsumowaniami, bo ile można. Zamuliłem przez to aktualizację kategorii 'koncerty', a trochę się działo. W piątek trzynastego Kruku odwiedził Warszawę po raz kolejny, by wpaść na jedną kozacką domówkę. A właściwie: Domówkę. Bonson, który zapłacił już frycowe supportem przed Sokołem i Marysią w Gdyni i tego dnia zagrał jak na gwiazdę wieczoru przystało, Raca, który wypadł nieźle, choć grał krótko (myślałem, że to on zagra jako ostatni, ale ewidentnie Bons fejmowo przebija na ten moment Rafała, za co chyba się nie obrazi na mnie) i HuczuHucz, który podobnie jak Raca, nieco krótko przebywał na scenie. Impreza ogólnie spoko, dobry klimat, pogadałem sobie z raperami, na minus tylko browar za 9 zeta (wiem, że jak na klub w Wawie to i tak nie aż tak tragicznie, ale organizator obiecywał alkohol w "atrakcyjnej" cenie...) i szatnia na zewnątrz, w dodatku mająca pierwszeństwo w kolejce do rozliczenia się jeszcze przed bramką z wejsciówkami... No ja się pierwszy raz spotkałem z czymś takim.

Co pokazała mi ta impreza, to że wkraczamy powoli w rapowy półświatek. Może nie zmieniamy gry jak Nowak, ale działamy, działamy. Już 11.02 koncert WSRH, na którym wraz z moim człowiekiem i jego aparatem zamierzamy pojawić się po raz pierwszy w charakterze... "zawodowym", także myślę można będzie spokojnie spodziewać się wywiadu ze Słoniem i Shellerem. Killa Kela to co prawda nie jest, ale kroczek po kroczku... Niby nic szczególnego to wszystko, ale ja tam jaram się możliwością zdobycia doświadczenia, poznania kilku raperów, kiedy jeszcze towarzyszy temu dobry melanż. Oto kalendarium imprez (napięte wyjątkowo jak na tak krótki czas), na których zamierzam się pojawić, a na części z nich zapewne, mam nadzieję, już jako przedstawiciel SKATE-EUROPE/Andegrand:

03.02 - Hades, Suwałki
11.02 - WSRH, Białystok
02.03 - Hip-Hop Winter Festival (Pih, Don Gural Esko, Waldemar Kasta), Białystok
09.03 - 5. Urodziny Alkopoligamii (Ten Typ Mes, Wdowa), Warszawa
30.03 - Małpa, Białystok

Poooozdro.

czwartek, 5 stycznia 2012

Podsumowanie 2011: TOP50 polski rap part 5

Część 1
Część 2
Część 3
Część 4

Najlepsi z najlepszych. To był ich rok, bez wątpienia.



10. VNM - De Nekst Best


PŁYTA ROKU - Uprzedzeni do Tomka mogą mówić co chcą, ale fakt jest faktem, że to w tej chwili jeden z najlepszych raperów w Polsce, i to pod każdym względem. Tak, nawet pod względem treści. Nie ma tu tego przerostu formy, jak u np. Szada z 3W. Venom genialnie przeplata słowa, wszystko się ze sobą pięknie wiąże, rymuje, a w dodatku nie traci na tym wartość merytoryczna. Wręcz przeciwnie - życiówki typu "Widzę Ich", "Flesze", czy storytellingi jak "Chora Ambicja" robią piorunujące wrażenie. Podkłady są wystarczająco kozackie, by po prostu rozkoszować się wielokrotnym odsłuchem krążka i... zwyczajnie się nim jarać.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - jeśli szczerze nie lubisz VNMa, to "De Nekst Best" raczej ci się nie spodoba. Tyle.


9. Echinacea - Echinacea


PŁYTA ROKU - jeśli miałbym podać przykłady płyt, które trafiają w samą dziesiątkę mojego gustu, to z tego roku kojarzą mi się dwa: wspomniany wcześniej "Międzyświat" tria Haju/Złote Twarze oraz to. Poetyckie teksty chłopaków z Echa i Siódmego pod klimatyczne bity Kixnare'a i Roux Spany, czyli projekt Echinacea to idealny album do słuchania w późny, deszczowy, samotny wieczór w pokoju przy zapalonej lampce i czarnym Frugo. Powaga.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - w recenzji napisałem, że zamulona nawijka chłopaków nie przeszkadza. Mnie nie przeszkadza, bo inne są tej płyty zalety niż popisy flow, ale komuś tam może... A przoduje w tym Siódmy.


8. Zeus - Zeus, jak mogłeś?


PŁYTA ROKU - po troszkę mniej entuzjastycznie przyjętym od debiutu "Albumie Zeusa" przychodzi czas na trzeciego już legala - "Zeus, jak mogłeś?". Ciekawa sprawa, bowiem nikomu z moich najbliższych znajomych nie podoba się ta płyta. Jeśli zaś poczytamy fachowe opinie, to spotkamy się z samymi laurkami (nawet u Tirexa). I słusznie, bo Kamil wraz z Markiem Dulewiczem wykonali fantastyczną robotę. Miejmy nadzieję, że już wkrótce dotrze to do jeszcze szerszego grona słuchaczy, bo 48. miejsce na OLIS to trochę słabo. Ale jest coraz lepiej, w końcu zauważył go Mes! Pokrótce: progres kolosalny pod względem flow, tekstów i brzmienia. Nowatorski, ale piekielnie udany projekt.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - jeżeli w postrzeganiu muzyki liczy się dla ciebie fryzura artysty, a w dodatku jesteś baranem, to zdecydowanie nie jest to płyta dla ciebie.


7. Łona i Webber - Cztery i Pół


PŁYTA ROKU - no co ja tu mogę napisać. Świetne pomysły, bystre obserwacje, ciekawe historie, czyli znana chyba wszystkim powalająca inteligencja Łonsona. Zarówno on, jak i jego kompan Łeba, tą płytą spisali się na medal.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - Łona zgorzkniał. Mniej tu tego pokochanego przez wszystkich humoru, a więcej zadumy, smutnych wniosków i niepokoju. W zasadzie tylko historią o kolejce na poczcie przypomina Adam sobie, że fruzie wolą optymistów, a i to tylko przy okazji, bo utwór ma co innego na celu. Ogólnie słuchacz musi być bardzo uważny, by nie przeoczyć intencji autora. Cóż no, płyta może wydawać się z początku za trudna, ale to po prostu wjazd na wyższy level, dokładnie tak jak w przypadku poprzedniej pozycji na liście.


6. Tomasz Andersen - Wbrew Wskazówkom


PŁYTA ROKU - myślałem sobie ostatnio, że w sumie chciałbym powrotu Sfondu Sqnksa. I dostałem w tym roku Roszję solo, który dał mi płytę-storytelling. Nie ma co, zakręcona historia, tak jak POkręcony jest sposób jej opowiadania przez narratora/bohatera, ale mimo początkowych trudności da radę rozkminić. Sama forma opowiadania - bardzo fajna, ma Roszja przyjemny głos, a i śpiewa dobrze. Zresztą cały soundtrack jest rewelacyjny. Zdecydowanie ciekawszy "film", niż "Tylko Dla Dorosłych".
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - ciężko wszystko skumać za pierwszym razem, a i tylko jeden dodatkowy raz również nie wystarcza. No ale czy to jest wada..?


5. Medium - Teoria Równoległych Wszechświatów


PŁYTA ROKU - przyznam szczerze, jako że "Alternatywne Źródło Energii" przypadło mi do gustu (niesłusznie pominięte w podsumowaniu 2010), powiedzmy tak na czwórkę, to tego samego oczekiwałem po nowej płycie, wydawanej już jako legal w Asfalt Records. Jakiż to był błąd z mojej strony, bo jak się okazuje jest znacznie lepiej. O ile na poprzednim wydawnictwie Medium błyszczał bitami, a teksty rozmywały się przez zbyt głęboki nacisk na wielokrotne rymy i słowne popisy, to tutaj warstwa liryczna jest po prostu niesamowita. Co za człowiek! Takich to ze świecą szukać. Przysięgam, że gdy już dostatecznie zdecyduję się dojrzeć mentalnie (na razie jestem studentem, to nie muszę), to popracuję nad swoją duchowością. Ten album skłania do głębszych przemyśleń, do rozwoju wewnętrznego i zewnętrznego, do spojrzenia znacznie szerzej na siebie i na to co dookoła. Zaznaczmy przy tym, że wielokrotne rymy i popisy słowne pozostały, więc tym większe brawa. A do tego jakie bity sobie ten Medium robi, to aż zapiera dech. No, no, panie Ostrowski, najpierw Zeus zabiera panu koronę na Bałutach, a potem młody wilk z Kielc spycha pana na drugi plan w kadrze Asfaltu...
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - pomyłką dla mnie jest wybór na singla i ogólne zachwyty nad "Obiektem Pożądania" - ej, przecież to najsłabszy utwór na płycie!


4. Sokół i Marysia Starosta - Czysta Brudna Prawda


PŁYTA ROKU - o tej płycie powiedziano już praktycznie wszystko. Ogólnie Sokół lubi kupować elektronikę od obcokrajowców - Shuko, Drumkidz, czy PH7. Całkiem udane ostatnie WWO, potem RÓŻNIE przyjmowana trylogia TPWC (jak dla mnie niezła jedynka, bardzo dobra dwójka i słaba trójka), ale w końcu dopiero ten projekt można uznać za w pełni udany, a na pewno najlepiej przyjęty przez publikę. Mam wrażenie, że ciężko w tym kraju jest odnaleźć właściwą drogę na tym nowoczesnym, elektronicznym gruncie - po TPWC3 i nowych singlach "Wizjoner" Pona zapowiada się na kaszanę, część fanów Pezeta zmienia się w fanów "starego Pezeta", a kompletnie nieudolnie eksperymentuje Duże Pe (ale do Eski się dostał), że o wyczynach Jędrusia nie wspomnę. A Sokołowi się to w końcu udało. I tak oto mamy płytę, z której gdyby wyrzucić kilka przekleństw Wojtka, to moja mama słuchałaby jej nie tylko ze mną na wigilii po kolędach, ale także na co dzień w swym samochodzie (a bardzo cenię gust muzyczny mojej mamy).
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - może długość, ale to już naprawdę na siłę.


3. Bonson/Matek - Historia Po Pewnej Historii


PŁYTA ROKU - ja nie wiem, czy ten gość musi rozpierdolić wszystko czego się dotknie? Ubiegłoroczne epki, każdy tegoroczny featuring, a przede wszystkim - tegoroczne LP. Tamten rok miał być twoim? To twoim jest ten rok. Panie i panowie, tak oto narodził się nam następca Pezeta, gdy komuś nie podoba się ten grime'owo-dubstepowy. Tak tak, porównanie Flinta nie jest bezzasadne. Widoczne są podobieństwa w emocjach, doświadczeniach oraz przede wszystkim w kwestii talentu do pisania tekstów rymowanych i artykułowania ich na bit. Cała masa klasyków, zarówno jeśli chodzi o kawałki, jak i pojedyncze wersy. Przy tym nie ma tu takiego popisywania się tym talentem w stylu Bisza, bo to też jest zarazem zwykły chłopak z osiedla. Zaś co do Matka, pozostaje mi tylko jedno - wielkie brawa.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - całkowite przeciwieństwo Mediuma, czyli mnóstwo negatywnych emocji. W końcu użalanie się nad sobą "nie jest spoko mimo wszystko". Ale to już czepianie się, bo taka ta płyta miała i MA być.


2. Hans Solo - 8


PŁYTA ROKU - ścisły top najlepszych tekściarzy w polskim rapie, a nie wiem, czy nawet nie na polskiej scenie muzycznej w ogóle. To nie był jego rok pod względem popularności tej płyty (choć "Polak Wyjątkowy Song" hitem jest bezapelacyjnie), ale odbił to sobie w Luxtorpedzie, co mnie niezmiernie cieszy. Warstwa muzyczna, o którą zadbał przede wszystkim Deep, jest również na bardzo wysokim poziomie. Jest zarówno klasycznie hip-hopowo, jak i eksperymentalnie reggaeowo, rockowo i triphopowo. A "Zmywam" nawet dla mojej babci się spodobało.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - słabszą stroną albumu są goście. Śpiew niejakiego BF.Co (swoją drogą, co to kurwa za ksywa?) może drażnić uszy, Wiśnię miło usłyszeć po długim czasie, tylko szkoda, że mu nikt nie powiedział, że nie ma on umiejętności Hansa i Deepa, by pojechać zwrotkę "na raz", zaś niejaki Stachu do wycięcia kompletnie (żałosna częstochowa, a "wziąść" przemilczmy).


1. Ten Typ Mes - Kandydaci Na Szaleńców


PŁYTA ROKU - jako że to pierwsze miejsce, to tego czerwonego punktu widzenia tu nie będzie. Mimo że pod względem długości obecności na moim mp3 playerze Mes ustępuje Bonsonowi, to właśnie na "Kandydatach" słychać to coś, czego nie ma nigdzie indziej w tym roku. Bezkonkurencyjność w każdym calu. Perfekcyjne brzmienie, dobre drugie CD (wcale nie jest lepsze niż pierwsze, a i z nim, i bez niego album trzyma taki sam poziom), no i Mes. Cały warsztat, umiejętności wokalne i tekściarskie - to wszystko jest coraz bliżej ideału. I tak jak z festiwalem w Giżycku w 2010 kojarzyć mi się będzie słuchana w podróży tam i z powrotem "Tylko Dla Dorosłych" Ostrego, tak w 2011 w wozie towarzyszył nam właśnie Piotrek. Dlatego trudno mi o inny numer jeden.

środa, 4 stycznia 2012

Podsumowanie 2011: TOP50 polski rap part 4

Część 1
Część 2
Część 3
Część 5

Dzisiaj wyjątkowo wcześnie. Przedostatnia dziesiątka zestawienia.



20. Jeżozwierz - Pan Kolczasty


PŁYTA ROKU - "Jebać Tytuł" - ach, co to była za płyta. Ten klimat, te bity Świętego, Kixa, czy Tedi Teda. No i Jeż, jak on płynie po tych bitach! Ta przejarana, ochocka stylówa, te operowanie slangiem. Nikt tak w Polsce nie składa wersów, jak on. "Pan Kolczasty" - czyli powrót Jeża, ale jak się okazuje nie pod szyldem Alkopoligamii, a TWP. Nie ma też Kixnare'a ani żadnych rapowych gości. Poza tym mamy to samo, z czego się cieszyliśmy w 2008 roku, acz rzecz jasna w nieco zmienionej postaci. Powiedziałbym nawet, bardziej odjechanej - takich bitów jak "Dalej...Znowu", "Musk", czy "Tu Wolno Palić" nie tworzy i nie słucha się na trzeźwo. Zaś takie "Dziadostwo", czy "Niebo" to refleksyjne geniusze. Nie ma mowy o rozczarowaniu.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - w porównaniu do nielegala sprzed trzech lat ostatecznie wypada minimalnie słabiej.


19. Okoliczny Element - Schody Donikąd


PŁYTA ROKU - ależ mi brakowało takiego czegoś! Luzu, humoru, rapu pełnego zabawy słowem i zajebistych follow'upów. Okoliczny daje nam to wszystko i zapowiada się na przyszłorocznego czarnego konia Stepu.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - yyyy... no "Lavorama" to jeszcze nie jest.. Ale co z tego?


18. Kubson - Igła w Stogu PCV


PŁYTA ROKU - co bym nie napisał, to i tak bez sensu będzie, bo dostateczną robotę w kwestii promocji tego utalentowanego chłopaka zrobił Litu, a jest poczytniejszy niż ja.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - BO TO NOŁNEJM TO NIE BĘDĘ SŁUCHAŁ PRZECIEŻ NIE.


17. Człowień i Shot - Do Zobaczenia Później


PŁYTA ROKU - pewnie, że płyta roku. Nie wiem o co wam chodzi, bo bardzo udany projekt. Solidne rapsy, dobre tematy, a bity? Zajebiste. Słuchałem jej czekając na wizytę w przychodni lekarskiej, więc mam z nią dobre wspomnienia.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - tak jak się mówi, że ponoć beznadziejne bity. Ja tam się nie znam, pewnie i beznadziejne, ale mnie się podobają.


16. W.E.N.A. - Dalekie Zbliżenia


PŁYTA ROKU - to, co różni Wudoe od jego kolegi z wytwórni - Tetrisa, to że nagrał mimo wszystko udaną płytę i nie rozczarował aż tak bardzo. Wena jak Wena - bezpośrednie, dosadne teksty, charyzmatyczny głos, czyli wszystko na swoim miejscu. Bity jak najbardziej dobrze dobrane. Ku mojej uciesze, główną oś warstwy muzycznej tworzy Stona - uwielbiam tę jego łagodną, głęboką przestrzeń. Sprawdzają się także pojedyncze cegiełki od Quiza, Mentosa (chyba bit roku), czy Maui Wowie.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - tak jak napisałem wyżej - rozczarowanie jest rozczarowaniem. Ludzie oczekiwali nie wiadomo czego, to i dostali potem... nie wiadomo co, w ich mniemaniu przynajmniej. Tak to jest, jak chce się zrobić coś nowego... Co nie, Ras?


15. B.O.K - W Stronę Zmiany


PŁYTA ROKU - najlepsza z czwórek plus w tym roku, zatem niżej zaczynamy już z płytami bardzo dobrymi. Mówiłem to już w recenzji - jeśli uważasz, że Twój ulubiony raper jest najlepszy na świecie, to sprawdź Bisza. Cóż za talent. Oer jest dobrym producentem i to bez gadania. A o Kayu boję się mówić, bo mnie zaraz Noid zaatakuje.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - ZA MAŁO KAYA, PROSTE.


14. Hades - Nowe Dobro To Zło


PŁYTA ROKU - o ile Diox najprawdopodobniej dał dupy z tymi mądrymi tekstami na solo, to Had już niekoniecznie. Pojechał solidnie, z kilkoma momentami błysku. A Galus w swoich produkcjach prezentuje klimat bliski temu z "Płyty Z Czarnych Płyt". A nawet lepszy. Duszno, mroczno, brrr! Mistrzostwo świata. Jaranko było w oczekiwaniu na premierę, jaranko jest po odsłuchach. Wielokrotnych.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - jeżeli oczekiwało się od Hada takich miazg jak "Strach czy Respekt" z Mixtape'u Prosto, to można było się rozczarować. Flint to określił tak, że przyszedł sobie Hades, wziął świetne podkłady (dużo świetnych podkładów) Galusa i zwyczajnie "zalał" je swoim rapem. I jest w tym sporo racji. A co do "RH-" - nie jest aż tak dobre, jak mogłoby się wydawać.


13. Solar/Białas - Z Ostatniej Ławki


PŁYTA ROKU - ooo, kochana poprawka z ekonomii się przypomina. Te ich skurwysyństwo. Ta bezczelna pewność. Pomysł. Różnorodność. Wzajemna chemia. I świeżość. Zajarałem się tymi typami okrutnie. A jakie bity sobie dobrali! I nic mi nie przeszkadza ten autotune, co wy tam pierdolicie.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - cytując Sobotę: "broń Boże nie możesz używać autotune'a / autentyczny byś nie był, a hip-hop by umarł". A tak poza tym, to te podjazdy do Eldo...


12. Cira - Zapracowany Obibok 2


PŁYTA ROKU - PŁYTA ROKU Z BIAŁEGOSTOKU, zapamiętajcie to. I mówię to zupełnie serio, bo nie spodziewałem się aż tak świetnego materiału. Cirson daje i poezję, i bengery, mocne, charakterystyczne flow i doskonałą technikę. Bity? Fantastyczne. Kixnare, Me?How?, ale przede wszystkim Auer i Marek Kubik. Dużo gości i całe szczęście, że nie ma Piha i Hadesa, którzy mieli być, bo to już by było definitli za dużo. Płytka krótka, utwory krótkie, ale replay value bardzo wysoka.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - ja słuchałem. Wy też już niedługo o nim usłyszycie, bo nie tak dawno odszedł on z chujowego Reformatu do Step Records, więc promocja będzie na pewno lepsza niż do tej pory.


11. Parias - Parias


PŁYTA ROKU - bo jest w tym zespole mój ulubiony forever and ever raper. Ale nie tylko dlatego. Również dlatego, że mojego ulubionego forever and ever rapera przykrywa na tej płycie Włodi. Jeśli Peja stanowi wzór aktywnego weterana jeśli chodzi o warsztat, to Włodek stanowi go pod względem treści i ogólnego progresu (swoją drogą, to mi się porównanie udało...). Kapitalna liryka. W zasadzie dotyczy to całej trójki, bo i Pelson stara się nie odstawać. Muzyką zajął się głównie Szczur, ale są też bity od Sid Roamsów i jeden wygrany z konkursu - Kuoter. Jest surowo i ciężko. Same mocne, dosadne werble. Bez wątpienia jedno z najważniejszych wydarzeń tego roku.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - a teraz powiem coś tak, HEH, przewrotnie. Mimo ogólnego docenienia dla nikogo chyba nie jest to płyta roku i kto oczekiwał płyty roku, ten jej nie dostał. Tak, dokładnie. Nie jest to płyta roku, bo nie jest to płyta roku. Akurat to zdanie pisałem na trzeźwo, żeby nie było.



A jutro the best of the fuckin' best.

wtorek, 3 stycznia 2012

Podsumowanie 2011: TOP50 polski rap part 3

Część 1
Część 2
Część 4
Część 5

Idziemy coraz wyżej. Zaczynają się tu pozycje, które mają w sobie to coś... To coś więcej. Ciekeryraut.



30. Don Gural Esko - Zaklinacz Deszczu


PŁYTA ROKU - Gural nie spuszcza z tonu. Masa bengerów, z których każdy wyjmie garść dla siebie. "Wszystko jest stanem umysłu" to drugie "Betonowe lasy mokną" (Dziadzia wciąż w wysokiej formie pod względem totemowych rozkminek), a "Szpadymelodia" to drugie "Bragga 30". Oczywiście, co byście mnie źle nie zrozumieli - to nie są kopie, a na pewno nie w negatywnym znaczeniu tego słowa.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - po wyciągnięciu tej garści, która przypadnie Ci do gustu, w naczyniu zostają resztki, które przeciekły przez palce podczas zagarnięcia. Jak sam Piotr stwierdził - to nie jest spójna płyta. ALE TO, KURWA, BARDZO, CI POWIEM. I nie jest dobra do słuchania w całości, w przeciwieństwie do lepszego od niej totemowego poprzednika.


29. Sobota - Gorączka Sobotniej Nocy


PŁYTA ROKU - właściwie mógłbym tu wkleić zalety poprzedniej pozycji, ale patrząc na to szerzej jak Łona, nie byłoby to dobre. Bądź co bądź, mimo że Gural i Sobuś to tak samo wydajnie pracujące maszynki do robienia bengerów, to nieco różnią się od siebie stylistycznie. Ale tego tutaj też miło posłuchać w wersji rozkminkowej, choć na pewno są to rozkminki... płytsze. Ale przyjemne. No i do tego te melodyjne flow, charyzma i tak dalej. KLIK
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - SOBOTA TO NIE RAPER, TO DZIEŃ TYGODNIA. Poza tym nie ma przekazu w kawałkach przecież.


28. Diox/The Returners - Logika Gry


PŁYTA ROKU - równa, bujająca banią warstwa muzyczna. Ogólnie dobre kawaliny na koncerty - byłem dwa razy na Dioksie i dobrze się bawiłem, więc hipokryzją byłoby teraz tego tu nie docenić.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - pamiętaj, idź swoją drogą, choć to podobno niełatwe. Bądź rozumny, szanuj matkę i nie pożądaj żony bliźniego swego. Nigdy!


27. Człowień - 27 Dni Później


PŁYTA ROKU - to akurat czysty przypadek, że znalazło się to na 27. miejscu. Co tu dużo mówić, jak dla mnie kawał porządnej roboty. Chwytliwe podkłady, konkretne, autobiograficzne teksty... Równy poziom, z jednym mega wybiciem za sprawą bitu Zioła. Podobnie jak na nowym Skorupie. Aż szkoda że tak mało go tutaj, bo chyba robi najlepszy g-funk w Polsce.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - nie oszukujmy się, Człowień dostał małe baty za ten album. "Człowiek Z Krwi i Kości" w moim przekonaniu był bardziej... ambitny, dlatego został tak doceniony (znaczy, uznany jako najbardziej niedoceniony... no mniejsza o to). Tutaj zaś raper postawił na przystępność i najwyraźniej okazało się to zgubne.


26. Buka - Pokój 003


PŁYTA ROKU - Kali na 50., Człowień na 27., ale z tym już nie będziemy tak szaleć. Chociaż jest dobrze. Oryginalność, humor, totalny odjazd. Do połowy płyta ma w dodatku solidne pierdolnięcie, potem jest tylko dobrze. Udany debiut na legalu krzyżówki Eminema i Magika.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - Greg mógłby trochę zróżnicować te instrumenty w swoich bitach.


25. Pih - Dowód Rzeczowy nr 2


PŁYTA ROKU - w czasach rozkwitu rapu w Polsce, czyli w pierwszych latach nowego tysiąclecia Pihu był, można powiedzieć, jednym z wielu. Był waletem. Teraz jest jednym z królów polskiej rapgry. Jak to się stało? Cóż, jak dla mnie ten stary Pih nawijający do bengerowych cykaczy i wydający pod egidą Cameya, to nie było te jego lepsze oblicze. Za sprawą mrocznych, zahaczających o horrorcore "Kwiatów Zła" pokazał, w czym czuje się najlepiej i dzięki sukcesowi tego krążka zdecydował się nie kończyć kariery, a podtrzymać tak spektakularnie osiągniętą pozycję. A obydwa 'Dowody' stanowią dobre podtrzymanie tegoż. Ten drugi jest ciut mniej dekadencki, ale od stylistyki za bardzo nie uciekający. Po prostu - kolejny dobry album Piha.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - to nadal nie są "Kwiaty Zła". Jest stabilizacja, a nie ma przebicia.


24. Haju/Złote Twarze - Międzyświat


PŁYTA ROKU - solidny, szczery, gorzki rap na smutnych bitach - tak to bym w skrócie określił. A dlaczego nie jest wyżej? Przecież taki rap w 100% trafia w moje gusta, a takie bity, jakie robią Golden i Beztwarzy chciałbym mieć na swojej płycie. Jest to dla mnie po prostu mocna czwórka i nie umiem tego inaczej wytłumaczyć. Widocznie znalazło się parę lepszych...
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - może zbyt rzewny, przygnębiający klimat i jednakowość nawijki Haja przez cały album (z wyjątkiem wymagającego technicznie "Wysypisko Zużytych Łez") to jedyne ewentualne wady, które mógłbym tu wymyślić.


23. Fokus - Prewersje


PŁYTA ROKU - zdecydowanie lepiej przyjęte niż "Alfa i Omega" (nic na to nie poradzę, mnie się to podobało) "Prewersje" to najmocniejsza z czwórek w tym zestawieniu. Fokus był sprawcą jednej z większych kontrowersji w tym roku nagrywając gościnny utwór z Dodą, choć w moim przekonaniu aż tak za to po dupie nie dostał. Ciężko mi stwierdzić, czy powinien, bo gdy słucham co nawijał jeszcze na albumie Dwóch Zer, to zastanawiam się, jak szybko człowiek może zmienić zdanie. No ale na naszej scenie można znaleźć inny, znacznie odpowiedniejszy przykład do analizy podobnego zachowania, znany myślę każdemu z czytających to osobników. Wracając - "Prewersje" to dobry album, dobrze zarapowany, na dobrych bitach Returnersów, Lukatricksa, White House i Ostrego.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - mimo wszystko chce się tego starego Fokusa z "Powierzchni Tnących", kiedy to potrafił autentycznie zachwycać...


22. Slums Attack - Reedukacja


PŁYTA ROKU - i tak oto mamy pierwszą z płyt, która w tym roku zasłużyła jak dla mnie na czwórkę z plusem. W porównaniu do "Na Serio", solówki Rycha z 2009 jest to jednak mały plusik, podczas gdy tamto to było WIEEEELKIE PLUSISKO DZIWKO RAWR! Ekhm, no. Tenże mały plusik to za mądre treści i autentyczną przemianę duchową Rysia. Poza tym - dobra nawijka, flow, które powinno być wzorem dla wszystkich weteranów obecnych na tej scenie oraz równe tło muzyczne Decksa.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - minus za zasilanie szeregów swojej wytwórni praktycznie samymi wackami. No kurwa, Buczer?! Na tego całego Śliwę można poczekać z ciekawości, zobaczymy czy rzeczywiście jest tak dobry, jak to go mentor chwali... Że niby nijak ma się to do "Reedukacji"? Chuj, trudno.


21. Młody M - Kronika 2: Siła Charakteru


PŁYTA ROKU - druga i ostatnia ze wszystkich tych bardziej ulicznych produkcji, która potrafiła mnie zachwycić lub po prostu spodobała mi się w nieco większym stopniu. Co można też podkreślić - najlepsza tegoroczna płyta spod szyldu Step Records. Tak, dokładnie, Młodziak przykrył stepowych gigantów Piha i Chadę. Przede wszystkim - polepszyło się mu ucho do bitów. Znaczy, dalej lubi te syntetyki i krótkie pętle, ale są one nieporównywalnie lepsze, niż na pierwszej "Kronice". Ale serio, nawet nie spodziewałem się takich cudeniek, jak "Nasze Ulice", "Uciec", czy "Tacy Sami". Nie przesadzam, to są piękne rzeczy. W doskonałej formie Zbylu i Radonis (a to nie zawsze jest oczywistość), no i rodzynek w postaci słodkiej Justyny Kuśmierczyk. A sam gospodarz - doszlifowany styl, przyjemny głos, dobre teksty. Progres jak się patrzy.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - zbędne bonus tracki.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Podsumowanie 2011: TOP50 polski rap part 2

Część 1
Część 3
Część 4
Część 5

Mocniejsza, ciekawsza, kontrowersyjna - w każdym razie kolejna dziesiątka TOP50.



40. Dwa Zera - Płyta Z Czarnych Płyt


PŁYTA ROKU - Chapeau bas dla Raka za bity, bo taki brudny klimat, jaki on stworzył tutaj to - O JA! A takie zamykające album "Widzę gwiazdy" to istny majstersztyk. Naprawdę, miało to ogromny potencjał, by być duuuużo wyżej. Mówiąc obrazowo i jak najbardziej hiperbolicznie, jest to najlepiej wyprodukowana...
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - ...i najgorzej zarapowana płyta w tym roku. Nie dość że flow Raka i Tomasiny nudne jak flaki z olejem, to jeszcze te teksty... Momentami sam się zastanawiam, kto im to pisze, czy oni to piszą na kolanie na kacu, bo te ich myśli są tak nieskoordynowane i tak denerwujące, że odechciewa się słuchać. Chłopaki z Ortegi też piszą na kolanie, ale u nich przynajmniej czuć ten vibe! A tutaj... I te tragiczne "Droga jest prosta", o tym że "zaraz się zeszczam jak sikać nie zacznę", do którego w dodatku powstał klip...


39. Miuosh - Piąta Strona Świata


PŁYTA ROKU - dobre bity, dobry rap i (chyba) charyzma Miuosha, więc dlaczego tak nisko? W dodatku z nie wiadomo jakich przyczyn recenzja "Piątej Strony Świata" jest najpoczytniejszą moją recenzją i notką w ogóle, z czego zbyt zadowolony nie jestem (DLATEGO ODNOŚNIKA NIE DOSTANIESZ I CHUJ), bo z tym akurat albumem mam nie lada problem...
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - ...a to dlatego, że jakoś brakuje mi... no kurczę, tego czegoś. Rap dobry, do dobrych bitów, ale jakoś nic z tego nie wynika. Wiecie o czym mówię? Brak tu jakiegoś takiegoś błysku. Ale to może dlatego, że sam nie jestem fanem Miuosha, bo przecież opinie album zbiera głównie pozytywne (np. maksymalna nota na CGM :O).


38. Rasmentalism - Hotel Trzygwiazdkowy


PŁYTA ROKU - pamiętacie, jak pisałem we wstępie o tych wielkich rozczarowaniach? Właśnie do tego doszliśmy. To właśnie tej, a także dwóch kolejnych pozycji dotyczą te słowa. Mój TOP3 rozczarowań. Co nie zmienia rzecz jasna faktu, że najnowsze dzieło Rasa i Menta przez jakiś czas towarzyszyło mi w podróżach po mieście, czy po Polsce w ogóle. Tak jak tnie sample Mentos, to nie tnie nikt inny w kraju, to trzeba przyznać. No może Quiz trochę podchodzi, ale to i tak nie to samo. Dla psychofanów to na pewno gratka i... płyta roku.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - Ras może się oburzać o niby absurdalne zarzuty, że "Hotel ***" nie jest taki, jak "Dobra muzyka, ładne życie", bo przecież "chcieliśmy zrobić coś nowego, ej! ;(", czy cośtam, ale porównywanie tych dwóch pozycji na korzyść debiutu jest niestety zjawiskiem powszechnym. "Duże Rzeczy" brzmiały wręcz cudnie, ale tutaj Mentos przekombinował grubo. No, może nie dotyczy to każdego kawałka, ale taki "Słoneczny Harlem" to jakiś dramat. Co ciekawe, ile ludzi tyle opinii - każdy ma swój własny przykład na to "przekombinowanie", tak że jeden utwór jest mistrzostwem dla jednego, a przekombinowaniem właśnie dla drugiego i tak z każdym trackiem (mnie np. bardzo się podoba "Nie ma Boga w lustrach"). Poza tym, denerwują mnie te trzy/cztery kolejne numery trwające po dwie minuty, zrobione chuj wie jak i chuj wie o czym (znowu ta Tichuana, bleee). Nad leniwym stylem Rasa nie będę się pastwił, bo go akurat lubię, ale niektóre jego teksty mnie tu drażnią niemiłosiernie (przede wszystkim ten kawałek do matki skierowany, no i "W pełnym słońcu grudnia", kiedysłuchamsamplaakiedysłuchamsamplaakiedysłuchamsamplaaa hahaha hahaha hahaha).


37. Tetris - Lot 2011


PŁYTA ROKU - hmmm, co może świadczyć o 'płytorokowości' nowego dzieła Teta... Na pewno jej brzmienie, w przeciwieństwie do "Dwuznacznie" "Lot" brzmi tak bardziej polifonicznie, monumentalnie... No nie wiem jak to jeszcze inaczej ująć, ale tak - jest ta przestrzeń. Pierwsza połowa tracklisty brzmi naprawdę pięknie, są świetne melodie, aż w główce świta momentami myśl, że może rzeczywiście nowy Tet to płyta roku! Jak gospodarz sadzi takie wersy jak w moim ulubionym "Prawo 2021" bądź genialnym jako całość "Trzeba żyć", to sam miałem takie myśli...
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - ...jednakże im dalej w las, tym więcej drzew i myśli te stopniowo spalały na panewce. Jakoś w połowie album dziwnie traci błysk i polot, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i samego Teta. Ludzie zarzucają mu brak tych wbijających się w czachę panczy, z których siemiatyczanin zawsze słynął. Pal licho te pancze, to już nie o to chodzi. Albo cały ten wielki koncept, z którym, jak się okazuje na sam koniec płyty, Tetris i tak daje sobie siana... Mogę powiedzieć, że nawet wiem, rozumiem, POJMUJĘ o co mu chodziło z tym konceptem, tylko że, do cholery, dlaczego poza tymi dwoma numerami nie potrafił mnie nim zaciekawić? Dlaczego zdominowały go te dopieszczone, super brzmiące bity, które co gorsza też przestają być ciekawe jakoś w połowie i jeszcze tylko wznoszą poziom do góry na sam koniec? Nie ma co gadać, Adama za bardzo poniósł ten mainstream. Miejmy nadzieje, że szybko zejdzie na ziemię po tym całym locie.


36. Mroku - Bajki Robotów


PŁYTA ROKU - ostatniego już w tym zestawieniu karnego kutasa otrzymuje reprezentant Koszalina, członek licznego kolektywu Bla-Bla, twórca znakomitych "Mrocznych Nagrań". Dlaczego najwyżej z całej trójki? Ano bo Mroku nagrał równiejszą płytę. Muzyka zrobiona przez Mahyna i BobAir'a ani razu nie spuszcza z tonu i mimo że chciałoby się więcej, to nie ma się zbytnio do czego przyczepić, bo to są dobre bity. Sam Mroku zaś lirycznie nie dołuje aż tak strasznie - powiem więcej, jest w znakomitej formie, tylko że...
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - ...nieumiejętnie to wykorzystał. Przed odsłuchem niedowierzałem opiniom moich kolegów bloggerów, ale później przekonałem się na własne uszy, o co chodzi. Mógłbym powiedzieć, że to jest rzekomo jak z tą nową płytą Commona, który, jak to pisze Sieah, chce być jak Kanye West, Ludacris, czy Jay-Z i rymuje o "laskach i kasie", czyli o tematach zupełnie z nim nie kojarzonych. Mroku z kolei zapragnął być... VNMem. Choć mógłby swoje umiejętności techniczno-intelektualne wykorzystać zupełnie inaczej, przypuśćmy, jak Medium, albo co najmniej jak ON SAM w "Mrocznych Nagraniach", to wolał się bawić w śmieszne vnm'owe porównania z rodzaju 'się puszcza jak białowieska', które po prostu do niego nie pasują. Oczywiście, czasami jest to w granicach wiarygodności: "z myślicielami którzy myślą, chcą zburzyć ten mur / który dzieli nas klasami poczynając od szkół", a czasami jest to mocno przegięte. Przegięte są również wielokrotne wielokrotne - upchane w każdą zwrotkę jak świnie w ubojni. Co do tematyki: mimo że na poprzednim LP był jeden trywialny kawałek o chlaniu wódy, to jak na tak szczupłą tracklistę (i jak na tak przerażającą okładkę) człowiek spodziewa się zupełnie czegoś innego - przygniatającego, MROCZNEGO koncept albumu, a dostaje w środku płyty takie "Wspominam pro mile"... Utwór poświęcony rodzinnemu miastu, o tym, że w wyniku konferencji w Poczdamie Koszalin znalazł się w Polsce, też nie jest na miejscu. To juz wolałem Mroka-smutasa. I Mahyn naprawdę nie jest tutaj niczemu winien.. Żeby nie było, nadal jestem fanem tego rapera, ale pod względem jego dokonań, sto razy wolę Bla-Bla.


35. Hemp Gru - Jedność | Lojalność


PŁYTA ROKU - kontrowersji ciąg dalszy. HG dało płytę (a własciwie płyty) roku, ponieważ: a) mówi o ważnych rzeczach; b) trafia z tymi ważnymi rzeczami do wiadomego targetu, czyli do ludzi, którym te ważne rzeczy powiedzieć trzeba; c) daje dobre, świadome linijki przy jednocześnie słuchalnym, najzwyczajniej poprawnym flow; d) od lat ma świetne ucho do bitów. Kropka. Wiem, że uprzedzonych nie przekonam, ale mimo to polecam przesłuchać przykładowo takie "Obudź się", "Zapomniani bohaterowie", "Daj żyć", a przede wszystkim "Kiedy zabraknie słońca" z refrenem, po którym miałem autentycznie ciarki.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - prostota przekazu, z jakiej Wilku i Bilon słyną, może być nie do przełknięcia dla wymagających truskuli i zdaję sobie z tego sprawę. Ja sam przesłuchałem obydwa krążki po dosłownie kilka razy i wracać do nich raczej nie zamierzam. Poza tym, co się tyczy gości, a konkretnie jednego... Albo nie, wiecie co, to niekoniecznie musi być wada. Gdy słyszę z ust Żarego wersy: "by położyć się wieczorem, najpierw trzeba rano wstać" i "życie to szkoła - ty bądź wzorowym uczniem" to banan sam się na gębie zarysowuje. Polecam tym bardziej i czekamy na solową płytę, do której powstała już okładka: KLIK


34. Warszafski Deszcz - Prawfdepowiedziafszy


PŁYTA ROKU - Tede pod szyldem WFD ewidentnie wybiela swój wizerunek tego złego, znienawidzonego, skupiającego uwagę całej masy hejterów wieprza. Czy to zasługa legendy tego składu, czy to jego kolegi, tego pozytywniejszego, co jest zawsze spoko, czy współtworzonego przez obydwu klimatu na płytach i koncertach - wszystkiego po trosze. Kiedy słucham, jak TDF kiedyś wstydził się zagadać do jakiejś panny, kiedy mówi, że razem zrobiliśmy coś ważnego i ostrzega przed tego burzeniem (jeden z najlepszych kawałków roku definitywnie), czy po prostu slucham o tym, że Warszafski pada, a towarzyszą temu klimatyczne bity... autorstwa Jacka głównie, to cieszę sie najzwyczajniej w świecie. Bo ten gość zasługuje na uznanie, bez dwóch zdań. Tylko czasami o tym zapomina - wymaga od ludzi szacunku, a sam zachowuje się jak gbur, który ma wszystkich w dupie. No i za często wypuszcza te płyty. O tym wszystkim co powiedziałem świadczy choćby nieprawdopodobny hałas w Giżycku na koncercie WFD i, co tu dużo mówić, pustki na jego solowym występie dzień potem. A "Prawfdepowiedziafszy" jest w dechę. A, ja tylko o tym Granieckim, a tu Numer jeszcze przecież. Numer jak Numer, zawsze spoko, a czego się spodziewałeś?
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - może i faktycznie brakuje tu tej przebojowości, tego pierdolnięcia i z tego względu nie chce się zbyt często do niej wracać...


33. Chada - WGW


PŁYTA ROKU - bo jest lepsza od "Procederu", przez wielu wychwalanego i obwołanego albumem roku 2009. Bo jest równa muzycznie, bo to uznany hardcore rap i dla wiedzących co Chada sobą prezentuje zdecydowanie pewniak na ten rok. No co ja wam będę gadał, trochę gadek o karcerze, trochę rozliczeń z przeszłości, trochę życiówek, trochę o kobietach... Dobra płyta dla określonego, acz pokaźnego grona słuchaczy.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - BO PRZEGRAŁ BEEF Z DONIEM.


32. Fabuła - Made In 2


PŁYTA ROKU - ziomki Chady z wytwórni, a moje ziomki z miasta, he he, nie pojawiły się na OLISie nawet na chwilę, podczas gdy "WGW" trwało na nim przez piętnaście (!) tygodni. A w moim odczuciu to białostoczanie nagrali minimalnie lepszy album. W zasadzie podobny target (choć na pewno mniejszy), podobna stylistyka, tyle że większe nastawienie na technikę i popisy umiejętnościami, podczas gdy co do skilsów Chady można by się dużo przyczepić. Ale lepsze bity Poszwix (głównie) wykombinował, rapy też porządne (wymiata Bezczel). Sporo kozackich numerów, do których w większości powstały klipy. Aż dziw, że przy takiej promocji sprzedaż tak... niespektakularna.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - kilka nudnych zapychaczy oraz nic nie wnoszący Konradziwo.


31. Paluch - Syntetyczna Mafia


PŁYTA ROKU - kolejna kontrowersja na zakończenie parta musiała być, a jak! Paluch zawsze spoko. Jakoś nie daję odnośników do moich recenzji przy opisach tych płyt, bo z perspektywy czasu większość wydaje się mi taka, że o kant dupy potłuc. No nie lubię po prostu. Ale do Palucha dam, bo napisałem niedawno, więc JESZCZE jestem z niej zadowolony. KLIK
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - TECHNO TECHNO TECHNO TECHNOOOOOOOOO!


Ajjj, byłbym zapomniał. Kolejne party będą ukazywały się dzień po dniu około godziny 20. Czasem wcześniej, czasem później, zależy czy akurat w chacie jestem.

niedziela, 1 stycznia 2012

Podsumowanie 2011: TOP50 polski rap part 1

"To był dobry rok, tak jak cała dekada..." No i miał rację Rychu - mimo że "Reedukacja" wyszła w marcu, to słowa refrenu jednego z jej tracków okazały się prorocze. W tamtym roku Bartkos na swoim blogu zrobił gruby TOP50 złożony głównie z pozycji ze Stanów, z małymi tylko akcentami z innych państw (w tym cztery zaledwie pozycje obsadzone po polsku). 2011 A.D. to, po przeciętnym w powszechnej opinii 2010, ewidentnie wysyp dobrych rodzimych produkcji, a ujmując to w kategoriach makro, kolejny wielki boom na rap. Nie będziemy tu jednak rozkładali na czynniki pierwsze tego zjawiska, bo to nie czas i miejsce na to, a zajmijmy się tylko i wyłącznie rankingiem.

Ktoś by zapytał, jaki był klucz szeregowania tylu albumów w tak obszerne zestawienie. Ano bardzo prosty. Zaczynamy od tych, które zasłużyły na ulubioną mi ocenę cztery z minusem, czytaj: były płytami dobrymi z mniejszymi lub większymi ALE, bądź były po prostu solidne. Dalej lecą czwóreczki, czwóreczki z plusem, czyli te mające w sobie jakiś pierwiastek warty docenienia mocniejszego, niż te pozycje "tylko dobre", no i piątek i szóstek chyba dalej tłumaczyć nie muszę. Dlatego też zdaję sobie sprawę, że czasami zestawienie może się wydać dziwne - może być tak, że "X jest wyżej niż Y? kpina pfff", gdyż najpierw oceniałem albumy w skali odosobnionej, nie porównując z innymi. Przykładowo - jeśli od kogoś oczekiwało się rozpierdolu i piątki z minusem co najmniej, a rozczarowuję się strasznie i rozgoryczony daję 4-, a od kogoś innego dostaję przyzwoitą płytę i oceniam na 4, to może się potem wydać, że ta czwórka mniej, co to oczekiwałem od niej więcej, obiektywnie nadal prezentuje lepszy poziom niż ta, co ma czwórkę bez minusa. A zresztą, co się będę tłumaczył - wszelkie własne zdania, krytyki i hejty mile widziane zawsze, nie krępujcie się.

Koncept jest taki - słuchacze mają tendencję do czarno-białego oceniania. Albo coś jest płytą roku, albo chujowe... nie słuchałem. I takie właśnie będą opisy. Dobre i złe strony, plusy i minusy, dwa spojrzenia. W końcu mówi się, że muzyki są dwie: dobra i chujowa.

Aha, i jeszcze jedno - to nie jest ranking truskulowego rapu, tylko rapu. Jeśli jakaś płyta jest może i uliczna, ale w tej stylistyce ulicznej jest płytą dobrą, to nie będę jej stawiał niżej od płyty w zamierzeniu mądrej, bogatej w treści i w ogóle mega truskul, choć słucha się jej znacznie gorzej. Nie jestem również stronniczy co do 'podziemnych grajków' i na niekorzyść rozrywkowego mainstreamu. No dobra, to cytując Gruchę z filmu "Chłopaki nie płaczą" - dość pierdolenia, robota czeka.



50. Kali - 50/50


PŁYTA ROKU - pozycja honorowa. Już praktycznie od początku zarezerwowałem to miejsce Kaliemu, by to on dostąpił zaszczytu otwarcia tegoż notowania. Za co? Za to, że zaskoczył. Za odejście z Firmy i wydanie solowej, ulicznej, SŁUCHALNEJ płyty, którą nawet można zanucić pod prysznicem... Eee, no tak. A to dzięki jego umiejętnościom wokalnym.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - jak czytamy, że to podwójny album po 25 tracków na każde CD, to chyba oczywiste, że kilka zapełniaczy musiało się znaleźć. Można także się przyczepić do dużej liczby gości znanych tylko w kręgach... hmmm, no że Kali nazapraszał znajomych po prostu. Przede wszystkim jednak, jest to nadal płyta stricte uliczna dla ziomów w ciuchach DIIL.


49. Projekt Ganges - Kontrasty


PŁYTA ROKU - zupełnie niesłusznie przegapiona produkcja z Włocławka. Wydana w drugim obiegu, mimo że wcale nie brzmi jak podziemie. Kojarzycie Wergawera? Tak, to jedyny oprócz Jinxa gość na płycie Małpy. Razem z młodszym od siebie o kilka lat Pawłem Wu dali naprawdę porządną, stabilną nawijkę pod w większości jeszcze porządniejsze bity od m.in. Brusa czy Kazzama. Zaś największym atutem "Kontrastów" jest na pewno dobra liryka. Kto nie słyszał - sprawdzać, bo album na pewno zasługuje na nie mniejszą uwagę niż większość tegorocznych nowości.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - na dłuższą metę wadą może być monotonne flow chłopaków. Choć nawijka jest, jak napisałem wyżej, bardzo porządna, to chyba troszkę wyzuta z uczuć. No i znalazło by się kilka słabszych bitów.


48. Oldas - Esencja


PŁYTA ROKU - najpierw w drugim obiegu, a po jakimś czasie wydany na legalu solowy debiut Oldasa to przyzwoita produkcja głównie dzięki producentom (Kixnare!) oraz gościom. Sam Oldas nie jest może jakiś rewelacyjny - ma swój rozpoznawalny styl, ale w gruncie rzeczy pod względem umiejętności to taki przeciętniak. Co nie przeszkodziło mu jednak zebrać zacnego towarzystwa - Tetris, Wdowa, Jeżozwierz... Koniec końców, płyty słucha się całkiem nieźle.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - w zasadzie tak jak napisałem wyżej. Poznaniak ma momenty wzniesień, zabłyśnie czasem jakąś ciekawą linijką, ale to tyle. Produkcyjnie też - obok świetnych bitów zdarzą się odstające od reszty, z tego względu nie można powiedzieć, że "Esencja" to równy album.


47. Wigor/Trojak - Synteza


PŁYTA ROKU - bo to klasyczne brzmienie, hołd oddany złotej erze, powrót do korz... No okej okej, z podobnym PITOLENIEM spotkaliśmy się w przypadku sporej ilości tegorocznych produkcji, ale co tu dużo mówić - fakt jest faktem. Co prawda całe to wyświechtane "klasyczne brzmienie" jest, jak to ładnie ujął Andrzej Cała, "wyczyszczone po polsku",  ale nic to nie ujmuje Trojakowi, który wykonał naprawdę solidną robotę. Podobnie jak Wigor, który, jako członek reaktywowanego niedawno składu Mor W.A. i zarazem weteran warszawskiej sceny, został trochę niesprawiedliwie potraktowany przez rynek, ale cóż. "Syntezą" potwierdził, że jakieś tam miejsce znajdzie się i dla niego.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - solidność to w równym stopniu zaleta, jak wada. "Synteza" nie potrafi przyciągnąć na dłużej, zwłaszcza że to, co prezentuje Wigor na majku jest, po raz kolejny cytując Całę, zwykłym rapem o rapie.


46. Szad - 21 Gramów


PŁYTA ROKU - dzięki spójnej, klimatycznej warstwie muzycznej oraz nieprawdopodobnym popisom technicznym członka Trzeciego Wymiaru fani zespołu nie powinni być zawiedzeni.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - mankamentem "21 Gramów" jest na pewno jej długość oraz przerost formy nad treścią w rapie Szada. Poza tym bity - choć tworzą klimat i spójną całość, to na dłuższą metę zwyczajnie nużą.


45. Shellerini - PDG Gawrosz


PŁYTA ROKU - solidny, nieskomplikowany hardcore rap oparty raczej na bragga i mocnym chrypliwym głosie Shellera na porządnych bitach i z dobrymi gośćmi. I to w zasadzie dobrze opisuje solowy debiut reprezentanta PDG, który notabene sprzedał się całkiem nieźle.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - choć byśmy się bardzo starali, to zbyt głębokich treści po prostu tu nie znajdziemy.


44. PMM - Poza Horyzont


PŁYTA ROKU - bo wyprodukował ją robot Ostry, a zarapowali na nią szczecińscy rzemieślnicy o niemiecko brzmiących głosach i lepszej niż ostatnio liryce, czyli Głowa i Wężu. Nie pierdoląc - kolejny solidny album do wrzucenia na parę razy do odtwarzacza.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - poza trzema-czterema numerami płyta niestety nie potrafi się wynieść ponad tytułowy horyzont.


43. Brahu - Chaos


PŁYTA ROKU - bo to spójny, westcoastowy, bengerowy album z dużą liczbą dobrych gości. Jako projekt na wpół producencki sprawdza się nieźle, a i Brah udowadnia, że jest też dobrym raperem. Cóż więcej?
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - wszechobecne, tak samo brzmiące klawisze mogą irytować w którymś już z kolei kawałku.


42. Joteste - Ulice w Ogniu


PŁYTA ROKU - gorsza część Pierwszego Miliona i gorsza wersja Zeusa, jak się okazuje, poradziła sobie solowo. Przyjemny album, jakby komuś nie podeszło bardziej rockowe dzieło jego kolegi z zespołu i tęskniło się za jego funkowymi bitami.
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - na pewno kulejące flow Joteste, ale na szczęście nadrabia to dobrą liryką i tematyką utworów. A sorry, miało być że same minusy.


41. O.S.T.R. - Jazz Dwa Trzy


PŁYTA ROKU - znowu muszę złamać koncept niczym Tetris na "Locie 2011", ale... szczerze? To może być płytą roku tylko i wyłącznie dla najzagorzalszych fanów. Dla normalnego słuchacza zaś jest to zwyczajnie kolejny album Ostrego, co znowu oznacza uczucie przesytu, monotonię i... po prostu nudę. Ale nie pastwmy się już. Jak tak puścić sobie "Jazz Dwa Trzy" podczas jakiejś innej czynności, sprzątania pokoju czy coś, to nawet jest przyjemnie (zwłaszcza podczas odkurzania, he he).
CHUJOWE NIE SŁUCHAŁEM - ZA 2 ZŁ SPRZEDAŁ KOLEJNY RAZ MARNIE SIĘ.

Część 2
Część 3
Część 4
Część 5