czwartek, 31 maja 2012

Młode Wilki Kruka - kto wygra życie?


Gwoli wyjaśnienia na początek - wybierając ludzi do tego zestawienia nie kierowałem się kryteriami, jakimi zapewne mogą się kierować ludzie z Popkillera. Dotarło bowiem do mnie, że ich inicjatywa służyć ma przede wszystkim temu, by ludzie nominowani do bycia polskim "freshmenem" mogli na tym coś SKORZYSTAĆ, a nie być tym tytułem w jakiś sposób nagrodzonym za swoje osiągnięcia. To ma być bardziej takie hip-hopowe Trendy aniżeli Topy, jakkolwiek niefortunnie by to porównanie do sopockiego festiwalu zabrzmiało (choć w tamtym roku wypromowało się na nim Neo Retros - naprawdę polecam). Moje MW będzie trochę inne - wziąłem w nim pod uwagę także tych, którym już COŚ udało się zrobić i to najpewniej do tego stopnia, by żadne Młode Wilki już im nie były potrzebne. Mówiąc ściślej - wielu z nich ma już kontrakt z wytwórnią i o promocję własnej osoby martwić się nie musi. Mogą sobie ją co najwyżej spaprać, jeśli nie podołają rapowo i muzycznie, ale póki co trafili na wyjątkowo dobry czas dla hip-hopu, w który wstrzelili się idealnie i to, czy go wykorzystają w pełni zależy tylko i wyłącznie od nich.

Na tych moich młodych wilczków można spojrzeć pod innym kątem - co by było, jeśli obecnie nie mielibyśmy tego całego wielkiego boomu, bądź raperzy trafiliby akurat na czasy, kiedy po poprzednim, hiphopolowym boomie cała rapowa koniunktura poleciała na łeb na szyję? Po jednej, drugiej płycie najprawdopodobniej rzuciliby to w cholerę, bo żadne New Zenith'y by im nie pomogły. Tak gdybamy i gdybamy, co było a nie wróci... to może teraz spróbujmy pogmerać w przyszłości. Liczbę wybrańców rozszerzyłem do 16, co by się wszystko zgadzało jak na Euro...


JESTEM RAPEREM I JESTEM SMUTNY



HuczuHucz

Ten gość miał spore szczęście. Wypłynął odpowiednio szybko, by być tym drugim po Bonsonie i tym uprzedzającym całą rzeszę kolejnych. Olśnione sukcesem tej dwójki małolaty szybko doszły do wniosku, że tak naprawdę zajebiście jest mieć problemy z melanżami, używkami i kobietami i nagrają o tym płytę. Tak, Huczu umknął takowej krytyce, ta fala go nie dopadła, bo okazał się na tyle dobry, że teraz może spokojnie robić swoje, mając na starcie ponad 20 K fanów na face.

PLUSY
+ teksty
+ wrażliwość
+ może być jeszcze lepszy

MINUSY
- zdecydowanie ucho do bitów

Prognoza turniejowa: pewny półfinalista, z potencjałem na trofeum.


MŁODE KOTY WJ / NOWA FALA #1

Spoko spoko, zrobię jeszcze z 15 płyt i zajmuję się młodymi kotami.


B.R.O

Mówisz: nowa fala, myślisz... No cóż, najprawdopodobniej wyświetli się nam jako pierwszy niejaki Jakub Birecki. Kolorowy gość. Barwnych postaci na scenie nigdy dość, a kontrowersyjnych - idąc dalej - tym bardziej. Słuchaczy i raperów na temat swej osoby podzielił pierwszorzędnie. Ten typ "kochasz/nienawidzisz" - oczywiście nie nagrywając niczego poważnego ("Next Level" potraktujmy jako ten "trening") - zdążył zaliczyć kilka minibeefów, przyjąć piwny chrzest na własnym koncercie, znaleźć się na słodkim plakacie z różowymi pączkami i wystąpić na projekcie, nad którym pieczę sprawował... Roman Bosski z Firmy. Czy w tym szaleństwie jest metoda, będzie dane nam dowiedzieć się dopiero na jesień, wraz z pierwszym legalnym albumem warszawiaka. Kredytu zaufania udzielam ze względów czysto warsztatowych (bo rapuje nieźle, tyle że póki co jedynie o tym, że "robi swoje" i olewa hejterów) oraz dlatego, że ufam Tedemu i wszystkim tym (także fanom), którzy go z jakichś powodów wspierają...

PLUSY
+ skilsy są w porządku
+ jest on w jakiś sposób charakterystyczny...
+ ... no i kontrowersyjnyyy

MINUSY
- teksty
- za mało DOBRYCH panczlajnów, czy czegokolwiek, by uniknąć nudnego rapu o rapie
- ciągoty do tandety

Prognoza turniejowa: "High School" daje wyjście z grupy, nie zamyka jednak ust oponentom, przez których półfinał jest nieosiągalny.


Szyna

Ten drugi spośród młodych narybków TDFa, o którym jest dużo ciszej, wcale nie musi być dużo gorszy od pierwszego. Pod względem tekstów i panczlajnów daje znacznie lepsze nadzieje na przyszłość niż B.R.O... natomiast z flow jest już trochę gorzej. Ale wydaje się być sympatycznym gościem, wytwarza chyba wokół siebie pozytywną aurę, na której może zbudować swoją twórczość. Hmmm... no i ciężko powiedzieć coś więcej... Dlatego chyba nie dziwicie mi się, że nie oparłem tego zestawienia na samych nołnejmach - otóż nie jest to, moi drodzy, blog o podziemnym rapie, nie wymagajcie ode mnie niemożliwego.

PLUSY
+ pancze
+ na pewno wie, o co chodzi w tej grze
+ dobre fluidy

MINUSY
- nad flow trzeba troszkę popracować

Prognoza turniejowa: za wcześnie, by mówić, a bez sensu dawać awans "na szynach."


JESTEM RAPEREM I JESTEM SMUTNY (2) / NOWA FALA #2

Naszym ekspertem od nowej fali będzie oczywiście Grubson.


Sulin

Uff, temu to się dostało. Kolejny przykład na to, że z wysokiego konia można tylko spaść (nawet dopiero próbując na niego wejść), zwłaszcza gdy przesiada się na niego od razu z tego na sprężynie z placu zabaw. Czy wilk ten ma szansę być czarnym... koniem tych zawodów? Ech, brakuje temu chłopakowi pokory i doświadczenia (nieszczęsny wers o powrocie do gry 18latka będzie się za nim ciągnąć latami), za co już teraz zbiera tęgie baty, ale wcale nie jest bez szans. Nie jest no-skillem, a wręcz przeciwnie. Wsparcie wytwórni? Proszę bardzo - Step Records wita z otwartymi ramionami. Pytanie tylko, czy umie pokazać coś więcej niż to, co dał nam rok wcześniej jego potencjalny beefowy oponent. Czy może będzie polskim Yelawolfem i wraz z Mac Millerem ubarwi scenę, a nawet podejmie próbę zmiany jej oblicza? Okej, okej, może i to brzmi tak górnolotnie, jak cały polski rap ma się do amerykańskiego, ale jeżeli ten gość podniesie się po tym, co dostaje na starcie, to bankowo będzie oznaczało, że jest wystarczająco mocny na tę rozgrywkę.

PLUSY
+ flow
+ pancze
+ "ma typ tupet skakać do Bonsona!"

MINUSY
- ma też pecha, że Huczu wykorzystał limit zdrowego "smęcenia"...
- ...i że do Bonsa na razie nie ma startu
- widmo wtórności, jak u pewnie połowy tutaj
- momentami zalatuje Sitkiem
- kolejny przykład na to, że młode i dobre drużyny (nawet jednoosobowe) kształtują się w wieeelkich bólach...

Prognoza turniejowa: przez zbyt odważne wejścia w pole karne ucierpiał w wielu starciach - brak doświadczenia i liczne kontuzje mogą być przeszkodą nawet do wyjścia z grupy.


WROOCLYN ATTACKS / NOWA FALA #3

Po co nam w ogóle to mistrzostwo?


Sitek

Dla tych, co się panicznie boją, że kolorowi chłopcy z plecakami to reaktywacja hiphopolo (skumajcie rym) ten reprezentant wrocławskiej sceny jest pewną polisą ubezpieczeniową (niezamierzony!). Jeśli jednak rzeczywiście mamy spojrzeć w przeszłość, porównywać tamte czasy do obecnych i snuć tak drastyczne przepowiednie... znamy dobrze przypadek jednej takiej "polisy", Hansa z 52 Dębiec. No, może ostatnio wiedzie mu się lepiej, ale wybaczcie, jakoś nie wyobrażam sobie za 10 lat Sitka melodeklamującego w hardrockowej kapeli. Choć głos może i by do tego miał. Co do tego gościa nie można mieć większych zastrzeżeń - popracować tylko nad liryką, a będzie doprawdy idealnie.

PLUSY
+ chrypa
+ flow
+ technika
+ potencjał aż bije z głośników
+ ma świadomość jednej ważnej rzeczy, którą niejaki pan Tomasz Lewandowski karmi nas niemal do porzygu - debiutant w tej grze musi... musi... kuuuuurwa, musi rooozpierdaaaalać!

MINUSY
- tekstowo mógłby być jeszcze lepszy, poza tym nie stwierdzono

Prognoza turniejowa: najpoważniejszy kandydat do trofeum.


ASY APTAUN



Żyt Toster

Gospodarze każdej wielkiej imprezy są traktowani wyjątkowo. Jak to gospodarze. Grają na własnym, dobrze znanym terenie, mają najlepszy doping, a i sędziowie czasami gwizdną z pomocą... Jak to się ma do bloga, którego właśnie czytacie i rapera, o którym dziś możecie za dużo nie wiedzieć, ale niedługo z pewnością się dowiecie? Ano wręcz idealnie! Z tą tylko różnicą, że Żyt Toster to nie jest reprezentacja Biedronki z francuskimi i niemieckimi emigrantami ani nawet Korea Południowa rzekomo będąca lepszą od Włochów i Hiszpanów. Jeśli przesadą będą Niemcy z Weltmeisterschaft 2006 (choć przecież "Toster Żyt jak Torsten Frings!"), to poprzestańmy na Portugalii z Euro 2004. Nowy album ASa Aptaun Records już niedługo, dwa single już są i... powiem krótko, jest na co czekać.

PLUSY
+ fajna ksywa
+ fajnie rapuje, no
+ fajne te moje Suwałki, moje miasto Suwałki miasto moje

MINUSY
- Sulin to Bonson, B.R.O to Mac Miller, Sitek ma chrypę jak Ero... ale wybrać kim jest Żytu miałbym nie lada problem ;)

Prognoza turniejowa: wyjście z grupy jest praktycznie pewne, w ósemce powinno być dobrze... Półfinał!


Diset

"High Definition" to taka ciut słabsza "Inflacja". No tak, skoro już przyszedł czas na prywatę... Z całą moją sympatią dla kolegi-blogera Nowaczka, koleżanki Karoli, browaru Perła... i całego Lublina - płytce drugiego z ASów zabrakło przebojowości i wyrównanego poziomu bitów, choć pod względem czysto rapowym była ona na pewno lepsza od Inflacji. Dlatego też wybór Aptaun padł na Diseta - kosztem m.in. właśnie Robaka i Szewca. Mało tego, twórczość lublinianina jest zdecydowanie ambitniejsza niż te często naciągane, irytujące linijki Rasa, za to jednostajne flow to już niestety w 100% szkoła członka Rasmentalismu. U Rasa to jest jeszcze do zniesienia, zwłaszcza w połączeniu z wyjątkową muzyką Menta, z kolei Diset na tych podkładach, które sobie wybrał na 'HD', często bywał mooocno usypiający. Także to by było do poprawy.

PLUSY
+ teksty
+ pomysły

MINUSY
- monotonia w nawijce

Prognoza turniejowa: blisko ćwierćfinału, ale niestety znalazło się kilku lepszych.


Karwan

Kolejny ASior, który z kolei może poszczycić się niezłym fejmem internetowym. Raper, który urzeka, przy wszystkich swoich niedoskonałościach. Mimo że "Fabryka Snów", której wypuszczenie było równie zaskakujące, co pochopne, jest całkiem przyjemna, to na najlepszą swoją płytę KRW dopiero czeka. Liczę na co najmniej taki poziom, jaki prezentował Bartek Karwan na prawym skrzydle podczas eliminacji do mundialu w Korei. Na razie raperowi z Ostrołęki może i nie zdarza się zapomnieć koszulki przed wejściem na boisko, tyle że wzdychać do drugiego tracka z "Materiału Producenckiego" Quiza nadal nie przestałem...

PLUSY
+ wbrew pozorom czuć ten luz
+ wbrew pozorom czuć, że to on, a nie Zki... ktoś inny
+ taki wiecie, fajny, podziemny, niezobowiązujący truskul

MINUSY
- pewnie nie dla każdego

Prognoza turniejowa: wyjście z grupy na pewniaku jak Portugalia i Polska Korea i USA.


WROOCLYN ATTACKS #2

Ja nie wiem Orest, mnie też ono niepotrzebne jak widzisz.


Haju

Nooo, to chyba zapowiada się wrocławski finał... Kto zna "Międzyświat" wie, o czym mówię. Solidność, ujmująca szczerość na trackach, w dodatku za współpracowników ma rewelacyjny duet producencki Złote Twarze, który daje świetne, klimatyczne, idealnie pasujące do emocjonalnego rapu wrocławianina tło muzyczne. A ta płyta za złotówkę? Cóż, niektórzy tak robią, ale myślę, że Haju przekonał się, że to niekoniecznie jest dobra droga promocji. No ale lepsze takie błędy niż wypisywanie sobie wkurwienia na twarzy, czy grywanie do kotleta pączka...

PLUSY
+ świetna liryka
+ głos
+ emocje
+ technika

MINUSY
- brak siły przebicia, ale może się to zmieni

Prognoza turniejowa: w finale wrocławskie Gran Derbi, którego faworyta tradycyjnie ciężko będzie jednoznacznie wskazać.


REWOLUCJA NADCHODZI ZE WSCHODU

POLSKA BEEEEEEE!


Jopel

Kiedy słyszę, że Jopel i Komar kojarzeni są z rapem ulicznym, to śmiać mi się chce na głos. Tego drugiego nie wrzuciłem do listy wcale nie dlatego, że jest słaby/słabszy, ale z przyczyn oczywistych, tak jak przecież był Białas bez Solara i Shot bez Człowienia. Co tu dużo mówić, Białystok rośnie w siłę, a ja nie wspieram kogoś bez powodu tudzież tylko dlatego, że "jest stamtąd gdzie ja." Jopel pokazuje, że wie, co to progres i ma świadomość, jak powinien brzmieć dobry rapowy tekst, a to wbrew pozorom rzadkość. U niego nie ma miejsca na plecenie głupot, banałów i linijek-zapychaczy, a jest to w 100% przemyślany, nasycony prawdą (tak, wiem), zaangażowany rap z krwi i kości. Kolejnym oczywistym krokiem byłby teraz album solowy.

PLUSY
+ liryka
+ solidne flow
+ progres

MINUSY
- czasami zawodzi ucho do bitów

Prognoza turniejowa: pewne wyjście z grupy.


Kisiel

Kolejny z białostoczan ma trochę mniejszy dorobek od swojego kolegi, ale choćby występy gościnne na płytach Ciry i Hukosa każą przypuszczać, że może to być kolejny mocny strzał ze wschodu. Dlatego też wstrzymuję się z obszerną oceną.

PLUSY
+ pancze
+ wielokrotne
+ flow

MINUSY
- póki co brak konkretnej charakterystyki rapera

Prognoza turniejowa: na razie za wcześnie, ale pokazuje się jak najbardziej z dobrej strony.


NAJLEPSZY PRZEKAZ W MIEŚCIE



Parzel

Wychodząc z założenia, że przynajmniej jeden z ulicy musi być (wyciągamy dzieci z bram!), Parzel wydaje się być najoczywistszą opcją. Gdy pierwszy raz usłyszałem "Wszystkie Piłki Podkręcone" z tegorocznego "Mixtape'u Prosto", zrozumiałem w pełni pochlebstwa płynące w stronę tego pana. Lada moment ukazuje się jego debiut na bitach Siwersa, no i chyba nikogo przekonywać nie muszę, że Śliwa to to na pewno nie będzie.

PLUSY
+ jak na ulicznego rapera OGROMNA świadomość liryczna
+ ma w sobie coś intrygującego
+ jest charakterystyczny

MINUSY
- ciut sepleni
- flow nieco kuleje
- tak jak Śliwa kogoś mi przypomina, nie wiem tylko kogo...

Prognoza turniejowa: blisko wyjścia z grupy.


Jako że początkowe założenie było takie, że wilków będzie dwunastu, pozostałą czwórkę przedstawię pokrótce, jako że i wam pewnie się tego czytać nie chce.

Kroolik Underwood

Skoro musiał być ulicznik, to i będzie raper-wokalista. Jak dla mnie nawet ciekawszy niż Gedz.

Kękę

Gdyby Liroy tak nawijał, to jego prekursorstwo nie byłoby przez nikogo kwestionowane.

Kamel

Ulicznik, raper-wokalista i... starszy wilk. Że niby WBW? Stary, kto dziś o tym pamięta? Poza tym Tusz jest o 2 lata starszy, przypominam. Wrzucam tak dla uzupełnienia szesnastki.

Baku

Kolejny z małolatów, stojący jakby trochę z baku... znaczy z boku. Do "Na Front 2" dorzuciłbym go z czystej ciekawości.


Dobiegła końca moja przydługa prezentacja. Na zakończenie podziękowania dla Noida za korektę. :* Pooozdro.

sobota, 26 maja 2012

TOP3 polskich rapowych kawałków dla mamy

Wiadomo, 'Dear Mama' jest niedoścignione i najoczywistsze na ten dzień. Ale każdy z polskich odpowiedników tego numeru również daje radę.



3. Te-Tris - MaMa




2. Rychu Peja Solufka - Kochana Mamo




1. Bonson/Matek - O mnie się nie martw

środa, 23 maja 2012

Fanpage

"W moim high school patrzą na mnie dziwnie, bo nie mam fanpage'a." Hehe, oczywiście przesadziłem, ale fanpage'a mam. Zachęcam do lajkowania - chciałbym zobaczyć, ile was tu może być. Znajdziecie mnie TUTAJ. Może dzięki temu notek będzie więcej, będą ukazywały się częściej i regularniej, a na fanpage'u będzie miejsce do jakichś fajnych dyskusji. Yo.

poniedziałek, 21 maja 2012

Mały Szu - Donald Tusk



Młoda fala? Proszę bardzo. Polecam na serio.

czwartek, 17 maja 2012

Młode Wilki Popkillera - analiza


Mija niespełna dziewięć miesięcy od czasu, gdy Popkiller zrealizował swoje ambicje stworzenia inicjatywy, będącej przełożeniem akcji Freshman XXL na polskie podwórko. To, że idea jak najbardziej słuszna i warta wspierania nieco innymi słowami niż "leszcz", "chujowe" i "dlaczego nie ma Laika, który zjada całą tę marną dwunastkę" nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni od oceny poczynań naszych (mniej lub bardziej) utalentowanych świeżaków. Każdy z nich dostał szansę - każdy z nich ją wykorzystał (bądź nie) na swój własny sposób. Biorąc pod uwagę fakt, iż mamy przed sobą ledwo półtora miesiąca do wakacji, które, jak wiadomo, nie są dobrym czasem na inwestowanie hajsiku wytwórni w kolejnego rapowego bestsellera, a brak jest zapowiedzi o ewentualnym nowym wydawnictwie któregoś z wilków (no, była taka jedna, rozwiana nie tak dawno), można powiedzieć, że dostali oni rok. Postaram się ocenić, komu dziś może być chyba trochę przykro, a kto kawałka "Rok Później", autorstwa zresztą jednego z zainteresowanych, z pewnością pod nosem nie zanuci (?).

Jako że również zbliża się Euro, a dwunastkę można pięknie podzielić na cztery grupy... tak też zrobiłem. Najlepsi znaleźli się w najmocniejszej grupie a teoretycznie najsłabsi w grupie, jakżeby inaczej, z Polską.



GRUPA B - Holandia, Niemcy, Portugalia (no i Dania)


Medium

Medium był pierwszym wilkiem ogłoszonym przez Nataliego i spółkę i pewnie pierwszym, który mógł budzić kontrowersje. To znaczy - na pewno nie wokół kwestii, czy zasługuje, czy nie, ale czy jest sens promowania jego osoby poprzez tę akcję. Kielczanin bowiem wydawał się być najdojrzalszym, najbardziej ukształtowanym rymoskładaczem spośród całej dwunastki i to zarówno wtedy, jak i teraz, po wydaniu fenomenalnej "Teorii Równoległych Wszechświatów". Głosy przeciwne znajdą się zawsze - rapowy Paulo Coelho? Nie wydaje mi się. Zresztą, czytelnicy plasując ten album na 4. miejscu w plebiscycie podsumowującym rok 2011 chyba dobitnie stwierdzają, że jest to kompletna bzdura.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ pomysł na siebie
+ treści, jakie przekazuje
+ przy tym zawsze dopieszczona forma, cała masa nieprzypadkowych podwójnych i poczwórnych
+ samowystarczalność - sam sobie robi genialne bity

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- na "AŹE" przez te podwójne i poczwórne traciła treść (na "TRW" nie stwierdzono)
- na "AŹE" podobieństwo do Zeusa (na "TRW" nie stwierdzono)
- momentami może zbytnia ckliwość, ekspresja, patos

Punkty: 9 (3 zwycięstwa, 0 remisów, 0 porażek)


Bonson

Nie bez powodu przywołałem we wstępie tytuł singla szczecińskiego rapera, jednak by uniknąć nadmiaru cukru powiem tylko jedno - Matek nie pomylił się z tym klasykiem. Podczas mojego pierwszego w "karierze" wywiadu Bonson słusznie zauważył, że za bardzo pytam go o "wybijanie się". Jednak od tamtego momentu krzywa popularności jego twórczości stale rośnie i dzisiaj, kiedy jest już podopiecznym Pezeta w bądź co bądź raczkującej jeszcze wytwórni Koka Beats, a zremasterowana przez Noona "Historia po Pewnej Historii" leży na półkach empików, ja mogę po raz kolejny nadużyć tego banalnego zwrotu... tyle że tym razem już w formie dokonanej. Kiedy bowiem słuchasz płyty, która daje Ci takiego plaskacza w mordę, jakiego nie dostałeś już dawno, to automatycznie zaczynasz trzymać za tego kogoś kciuki. Ja trzymam nadal... ale już za kogoś innego. Za Damiana już nie muszę. Nowym albumem zrobi to, co powinien.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ siła autentyzmu
+ wrażliwość
+ pokazanie, że przypadek Małpy nie musi być wcale jednorazowym
+ łatwość do pisania wersów stających się potem opisami na gg statusami na facebook'u
+ nie głos pokolenia, a zdefiniowanie "smutnego" rapu na nowo; "HPPH" jako iskra powodująca powstanie całej armii naśladowców - dla sceny to niekoniecznie plus, jemu to jednak powinno tylko i wyłącznie schlebiać

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- jedyna pułapka to... jego własna szufladka

Punkty: 9 (3-0-0)


Bisz

To, co pisałem wyżej o Mediumie w zasadzie można również przyporządkować kolejnemu wilkowi. Dziennikarze Popkillera jednak słusznie stwierdzili, że nieważne kto i ile ma już projektów na koncie i czy na legalu (vide Vixen), czy nie. Liczy się, kto jaki może wywołać szum w stosunku do tego, jaki wywoływał do tej pory. Jeśli słuchałeś "W Stronę Zmiany" kolektywu B.O.K, to bez wątpienia dałeś to głośniej, jak Ci to nakazał reprezentant Bydgoszczy. Być może ma on jeszcze trochę do poprawy, być może nie, ale już na pewno ma ogromny potencjał, z którym może zrobić wszystko. Jeśli zostanie w swojej niszy - też będzie dobrze. W tamtym roku zebrał zapewne garść doświadczenia, wydając debiut u Remika w My Music, teraz pod egidą Miuosha w Fandango (swoją drogą, ciekawe czemu akurat tam) może skorzystać o wiele więcej. Solowy album miał być przed wakacjami, ostatecznie będzie PO wakacjach i nie wiem jak wy, ale ja na mało który krążek czekam tak, jak na... "Wilka Chodnikowego".

WYJŚCIE Z GRUPY
+ bodaj jeden z największych lirycznych talentów w PL ever
+ wszechstronność - bragga, storytellingi, poezja, ballady, hymny i hity
+ płodność, przy tym brak obaw o rychłe wypalenie

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- dykcja (choć na "Pollocku" jest dużo lepiej)
- offbit (może nie tyle to minus, co nieoczywista zaleta)

Punkty: 9 (3-0-0)


Grupa D - Francja, Anglia, Szwecja (no i Ukraina)


Białas

Do czasu "Młodych Wilków" raper bardziej mixtape'owy, lecz po nich, w pierwszy dzień szkoły duet Solar/Białas opublikował swoje przemyślenia "z ostatniej ławki", już na autorskich bitach. Cóż, lata treningów i luźnych kawałków jak widać opłaciły się i byłby to świetny przykład dla niektórych młodych kotów, co to od razu chcą wdrapywać się na wysokie piętra - lądowanie nie zawsze musi być na cztery łapy. Ale może o nich później. Białas, choć zbiera propsy też za solowe numery (i kiedyś zapewne album solowy także się pojawi), to nie ma takiej siły, by nam palić zabronili jaką zyskuje jego rap w duecie z Solarem.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ skurwysyństwo
+ świeżość
+ pomysły
+ solidny warsztat
+ współtworzy prawdopodobnie najlepszy obecnie duet na scenie

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- autotune?
- ew. opieranie swej kariery na zaczepkach w stronę innych raperów

Punkty: 7 (2-1-0)


Green

Green zrobił swoje dużo wcześniej, przed akcją Popkillera. "Kryptonim Monolog", przy swoich mankamentach był bez wątpienia pozycją solidną. Ze swoim refleksyjnym, szorstkim klimatem i dobrymi tekstami był wręcz jedną z dość niewielu udanych pozycji w 2010 i to głównie z tej przyczyny umieszczam go już w drugiej grupie. Czy nagra kolejną tak samo dobrą płytę? Pewnie tak, jednakże nie może ona być zbyt długa, bo słuchanie go na dłuższą metę może przyprawić słuchacza o senność. Tego już raper nie jest w stanie zmienić.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ charakterystyczny styl
+ dobra liryka
+ wie jak dobrać sobie składniki, by powstał udany album

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- monotonne flow
- brak potencjału na podbój sceny, to raczej jeden z wielu solidnych graczy, których scena przecież też potrzebuje

Punkty: 5 (1-2-0)


Rekord

Tego pana określiłbym jako jednego z przegranych w tym towarzystwie. Mimo to, coś mi nie pozwala umieścić go niżej w tym zestawieniu i każe udzielić mu dużego kredytu zaufania. "Wewnętrzny Głos" był: a) wypuszczony w najmniej odpowiednim momencie, jaki tylko może być, czyli tuż pod koniec roku 2011, który był najlepszym rokiem dla rapu od wielu, wielu lat; b) umówmy się, słaby. Wrocławianina można porównać do Ciry - skilsy, rozpoznawalny styl, uznanie w swoim mieście, udane projekty w podziemiu, w kraju jednak niedoceniany na tyle, ile być powinno. Z tą różnicą, że "Zapracowany Obibok 2" muzycznie był strzałem w dziesiątkę, legalny debiut Rekorda - raczej niewypałem. Tak jak jednak napisałem wyżej - potencjał na naprawdę duże rzeczy tkwi w tym chłopaku i nie daj Boże mu go zmarnować.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ głos!
+ technika
+ teksty

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- ucho do bitów
- jak na razie z logistyki dwója z wykrzyknikiem, ale przecież zawsze jest sesja poprawkowa...

Punkty: 4 (1-1-1)


GRUPA C - Hiszpania, Włochy, Chorwacja (no i Irlandia)


Shot

Na otwarcie nieco słabszej grupy bierzemy na tapetę kolejnego reprezentanta wrocławskiej sceny. Dobry raper, najprawdopodobniej też całkiem fajny, normalny gość (co widać po tekstach), rzadko jednak mający ochotę wybić się ponad tą swoją umiłowaną solidność. A przecież nie można powiedzieć, że tego zrobić nie potrafi. Taki "Sumienista", z całkiem udanej płyty z Człowieniem - mhm. Ostatni singiel również zebrał sporo pochwał. Świata nie podbije, brakuje mu siły przebicia, jak i nie wiadomo również, czy udźwignie ciężar solowego albumu (i czy w ogóle poczyni takową próbę) - jest to po prostu niezły gracz, który swoją zwrotką ubarwi zapewne jeszcze niejeden rapowy track.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ solidność
+ miewa mocniejsze momenty
+ niezła, nieprzekombinowana liryka

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- solidność dla jednych, przeciętność dla drugich

Punkty: 4 (1-1-1)


Vixen

Jeśli miałbym podczas tej analizy całkowicie ulec subiektywizmowi i osobistym sympatiom, to na pewno kolejny wilk byłby o grupę wyżej. Nie potrafił mnie on jednak rozpalić swoją solówką wydaną w RPS Enterteyment, a mogę wręcz powiedzieć, że mój zapał w stosunku do jego osoby ciut przygasił. Dlaczego? Otóż niestety okazało się, że rzeczywiście będzie z niego o wiele lepszy producent niż raper. Co gorsza, nie ma on o tym świadomości i kolejną płytę wymyślił sobie zarapować pod cudze bity. Jeśli mnie czytasz, Vixenie, to proszę - nie rób tego! Uwierz, masz talent. Możasz sobie nawet robić tę "poezję", nawet jeśli to póki co jedynie poezja dla dwudziestolatków, czy jak to tam Flintstone określił. Rób swoje, bo wszystkie znaki na niebie podpowiadają Ci, że jesteś najmocniejszym podopiecznym Rysia... i nieważne jak to świadczy o całej reszcie. Hm, co jeszcze? Błagam, nie staraj się za wszelką cenę udowodnić, że jesteś lepszy na majku, niż na konsoli, bo wychodzi potem całkiem odwrotnie. Tak, "New-Ton" długo katowałem, bo to był sobie taki fajny albumik do pobujania banią na fajnych, elektronicznych bitach. "Rozpalić Tłum" miało co najmniej utrzymać ten poziom, choć tak naprawdę powinno być znacznym progresem - było zaś lekkim rozczarowaniem. Nic to. Przynajmniej wiesz już, jakich teledysków nie robić.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ świetne bity sobie robi
+ potrafi złapać na nich całkiem fajny vibe
+ czasami trafi linijką typu "może przejrzałbyś na oczy, gdybyś stał się niewidomym"

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- często jednak nie trafia wcale
- bardziej bitmejker niż emce
- momentami irytujący głos

Punkty: 4 (1-1-1)


Tusz na Rękach

Drugi w zestawieniu reprezentant Kielc ma, podobnie jak jego ziomek z grupy śmierci, potencjał (podobno) na poruszanie się w ambitnych materiach... tyle że ja nie potrafię go jakoś dostrzec. Szukam, szukam i dalej nic. Całkiem dobrze przyjęty album z Voskovymi (tytuł "Get Fejm or Die Tryin" raczej kłóci się z ostatecznie dość niszową postacią, jaką siłą rzeczy przybiera jego twórczość), potem totalnie olane przez wszystkich dwie epki i wreszcie "Uwolnić Umysł". Dałem mu szansę, której wg mnie nie wykorzystał. Płyta rapowo nudna jak 90% podziemia (choć to dzięki niej poznałem po raz pierwszy Szatta i Nowoka, tworzących mega ciekawy duet producencki Nocne Nagrania). Jak na prawie już trzydziestoletniego chłopa nie potrafił mnie zainteresować i nie widzę w nim Mesjasza polskiego rapu. To taki Jot, którym podobno jarasz się za stylówkę, w tekstach jednak nie zawierający nic, czego byś wcześniej nie usłyszał. Postmodernistą też trzeba umieć być.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ rozpoznawalny styl
+ ma szczęście do bitmejkerów

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- nieciekawe teksty
- przewózka w stylu "nie piję, nie jaram, nie ćpam i jestem mądrzejszy, a ty jesteś burakiem" potrafi uformować nastawienie do danego artysty, które ciężko będzie zmienić

Punkty: 3 (1-0-2)


GRUPA A - Rosja, Czechy, Grecja (no i orły prof. Smudy)


Gedz

Gedziulę można zaliczyć do tzw. nowej fali raperów, takich co to jeszcze nie mają nic poważnego na koncie, a wszędzie ich pełno. Typ "featuringowca", jakim był niegdyś Fusznik, z melodyjną stylówką w sam raz na refreny. Póki co ma pewien problem - jest młody i ciężko w tej chwili stwierdzić, czy potrafi opowiedzieć nam swoim rapem coś ciekawego. Dobry rozrywkowy mainstream nie może być pusty jak < smarknięcie >. Dlatego z oceną proponuję się póki co wstrzymać, zresztą i tak nie mamy innego wyboru. Kredyt zaufania oczywiście daję, mimo że daleko mi do zachwycania się tym, co do tej pory usłyszałem z jego udziałem. Album ma wyjść w B.O.R. Records, w której rezyduje jak na razie jedynie Paluch. Czekamy.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ świeża stylówka
+ pewnie i jakieś skilsy wokalne, bądź "wokalnopodobne"
+ młodzi, zdolni zawsze mile widziani

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- polski Lil'Wayne? daleka droga
- uzasadnione obawy o poziom tekstowy
- dla niektórych owa stylówka może budzić skojarzenie z konkretną orientacją

Punkty: 2 (0-2-1)


Kaiteu

Rozwieję wasze wątpliwości i powiem od razu - w tym przypadku nie jestem mądrzejszy niż wy. Rzeszów na rapowej mapie Polski wciąż kojarzy mi się jedynie ze Skubim, choć w ostatnim wywiadzie Bonson zdradził, że kombinuje coś z panem Kaiteu, więc niewykluczone, że się to zaraz zmieni. Na razie jedyne co mamy, to "Tybetańscy Pszczelarze" z 2010 roku, na ciekawych elektronikach Pietza, które zwiastują, że raper ten może wypełnić pewną lukę. Dawno bowiem nie słyszałem już takiej naprawdę odważnej, a zarazem trzymającej wysoki poziom elektronicznej warstwy muzycznej na hip-hopowym wydawnictwie (takie pierwsze TPWC, tylko trzy razy lepsze). Zatem podobnie jak u poprzednika, mimo znalezienia się w najsłabszej grupie - czekamy z umiarkowanym zainteresowaniem.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ zapędy do innowacji
+ dobre flow

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- nagrywanie kawałka, w którym tłumaczy się z jednego wersu - co najmniej średnie
- na razie nie wiadomo, czy będzie potrafił wybić się ponad podziemie

Punkty: 2 (0-2-1)


Śliwa

O ile poprzednich wilków, którzy niechlubnie znaleźli się w tej ostatniej, najgorszej, polskiej grupie można jeszcze usprawiedliwić, bo tak naprawdę nie zrobili NIC, o tyle nieszczęsny SLW jest pewniakiem, jeśli można mówić o nieudanych, niecelnych wystrzałach z popkillerowej armaty. Podopieczny Pei i propsowany przez mentora bardzo gorąco jest póki co jedynie jego średnią kalką, a takie wytwory jak "Pełen Etat" każą się poważnie zastanowić, czy może rzeczywiście nie ma się co zbytnio spieszyć z tymi legalnymi debiutami. Musi to też dać Ryśkowi dużo do myślenia nad ewentualną zmianą polityki wydawniczej swojej stajni, bo na razie wygląda to zwyczajnie ŹLE. Kolejne ksywki współtworzących armię RPS Ent. utwierdzają tylko w przekonaniu, że już nawet Wielkie Joł miało lepsze momenty. Po "Na Front" pomyślałem: "okej, nawet czekam." Obecnie jednak, kiedy mam ochotę na hardcore'owy, uliczny rap w polskim wydaniu, sięgnę raczej po Kaliego. Mało tego, czekam niecierpliwie na nowy album. Śliwie zaś, jako chyba jedynemu z całej dwunastki, można wystawić zdecydowany kciuk w dół.

WYJŚCIE Z GRUPY
+ nie gubi się na bicie, a płynie niczym... wiadomo kto

MECZ OTWARCIA, MECZ O WSZYSTKO, MECZ O HONOR
- stawianie sobie kogoś za wzór może tworzyć co najwyżej fundamenty stylu... ale bezkrytyczne naśladownictwo nie zwiastuje raczej dzieła sztuki

Punkty: 0 (0-0-3)


Tak oto dobiegliśmy końca analizy popkillerowych wilczków. Za jakiś czas kolejny odcinek wywodów poświęconych tej inicjatywie - tym razem postaram się wytypować dwunastu raperów, którzy mogliby wziąć udział w drugiej edycji akcji, z liczbą 2012 w tytule. Nie wiem, czy ludzie z Popkillera to planują - jeśli tak, niech to będzie takie małe wróżenie z kart. Pozdrówki.