środa, 19 września 2012

czwartek, 13 września 2012

30 TON - 2Pac


Tupac Amaru Shakur nie był najlepszym raperem. Będąc jeszcze nieświadomym, zafascynowanym Pac'iem młodym słuchaczem miałem o nim nadto wyidealizowane wyobrażenia. Był dla mnie wielkim ulicznym poetą, zawierającym w co drugiej linijce jakąś mega poetycką myśl, nie tracąc przy tym wizerunku twardego ulicznika z gnatem za pazuchą naparzającego krwiste linijki o gangsterskich porachunkach i ucieczkach przed smerfami. Co do tego drugiego za dużo się nie pomyliłem, a wręcz wcale się nie pomyliłem, zaś co do tego pierwszego - już bardziej. Tak, Pac nie jest najlepszym raperem. Ale jest dobrym raperem. Znaczy był. Chociaż nie, jakiś czas temu grał ponoć koncert, więc chyba dalej jest.

Tupac Amaru Shakur nie był najlepszym raperem, jednak kto będzie negował jego zasługi dla tej kultury, podważał jego legendę (ciekaw jestem, czy gimbusy w USA komponują podobnie debilne obrazki, jak u nas o Magiku) albo przynajmniej mówił o nim, jak o przereklamowanej gwieździe, będzie bez wątpienia hip-hopowym heretykiem, wyklętym, bluźniercą. Ja wam tu mogę strzępić klawiaturę, ale spytajcie Sieaha. Spytajcie kogokolwiek, kto się na tym zna. Przypuszczam, że każdy wam powie to samo.

Tupac Amaru Shakur nie był najlepszym raperem, ale przez długi czas był moim ulubionym. I do dziś jest jednym z ulubionych. Zawsze był dla mnie uosobieniem całego amerykańskiego rapu, jego reprezentantem, pierwszym skojarzeniem. Choć pewnie zarówno Biggie, jak i wielu innych w latach 90' było od niego lepszych, to zawsze będzie dla mnie tym, którego słucham dla jego samego. Nie dla skilsów, czy porywających tekstów, ale dla osobowości, charyzmy, głosu. Dlatego też może i dobrze, że tych pośmiertnych płyt wyszło aż tyle, zwłaszcza że nie wszystkie przecież były takim zupełnym szajsem. Dobra, myślę, że nie macie ochoty dalej czytać tego pierdolenia, zatem przejdę do rzeczy. Oto lista 30 moich ulubionych jointów Paca (miało być klasycznie zrzynką z Bartkosa, czyli 25, ale przez bogactwo nie udało mi się w tylu zamknąć).

30. Ghetto Gospel feat. Elton John (Loyal to the Game, 2004) - youtube

Prawdę mówiąc, po prostu nie było komu zamknąć listy. Względy czysto sentymentalne - swego czasu Viva do przesady karmiła tym numerem. Choć to i tak najlepsze, co można znaleźć na "Loyal to the Game".


29. Hit'em Up feat. Outlawz (1996) - youtube

Hukos na swojej najnowszej płycie nawija, że "gdyby Seldon nie przegrał w 40 sekund z Tysonem, 2Pac nie byłby jak indyk nadziewany ołowiem." Pewnie ma sporo racji, jednakże, jak wiemy, jest to nieco bardziej złożona sprawa. W dużym stopniu składa się na nią właśnie ten, poniekąd smutny, wymierzony w całe wschodnie wybrzeże numer. Faki lecą na Mobb Deep, Diddy'ego, a przede wszystkim na niejakiego pana Christophera Wallace'a. Nie wiem jak was, ale gdy Pac wykrzykuje te swoje agresywne "Westside m...!" (podobnie jak w scenie z filmu "Notorious" z 2009 r.), mnie to jakoś tak... porusza. Co się później wydarzyło, nie trzeba pisać.


28. Do For Love (R U Still Down, 1998) - youtube

Nie lubię tej płyty. Z trudem przebrnąłem przez dwa odsłuchy i to zdecydowanie najsłabszy krążek Tupaca. Ale tego utworu nie sposób nie lubić.


27. My Block Remix (Better Dayz, 2002) - youtube

Ten cukierkowy bit co prawda wchodzi tak, jakby to miał być hicior a'la Atomic Kitten, czy inne Sugababes (pamiętacie, wtedy latały takie rzeczy), ale dziecięcy refren w tym numerze to naprawdę rzecz piękna.


26. To Live and Die in L.A. feat. Val Young (The Don Killuminati: The 7 Day Theory, 1996) - youtube

Prawdę mówiąc, nie potrafię znaleźć żadnego uzasadnienia, z jakiej przyczyny na ten album raper zmienił pseudonim. Owszem, zupełnie inny klimat, no ale aż tak nowatorski, odbiegający od reszty jego osiągnięć projekt to to przecież nie był... Fakt, jest to dobra płyta. Dobra i nic więcej. I pewnie was zdziwię, iż nie jaram się ani "Toss It Up", ani "Hail Mary" (dlaczego akurat to musiał zagrać na żywo?! ja chcę jeszcze jeden koncert...). Dobre to są numery, choć mnie jakoś irytują, dlatego też na liście ich nie ma kosztem tego właśnie utworu, ze świetnym żeńskim głosem w refrenie.


25. Wonda Why They Call U Bitch (All Eyez On Me, 1996) - youtube

DLACZEGO TEDE KURWOM JEST, DLACZEGO TEDE KURWOM JEST!


24. Skandalouz feat. Nate Dogg (All Eyez On Me, 1996) - youtube

Śpiewane refreny to jak dla mnie największa bolączka najsłynniejszego albumu artysty. Jednak tutaj jest w porząsiu za sprawą Nate Dogg'a.


23. Old School (Me Against the World, 1995) - youtube

Otóż nie, drogie dzieci. Małpa z tym wymienianiem ksywek w "Pamiętaj Kto" wcale nie był pierwszy.


22. Let Em Have It RMX (Until the End of Time, 2001) - youtube

Mega power w bicie, do tego idealnie dopasowana, równie energetyczna nawijka... Benger przecież!


21. Happy Home (Better Dayz, 2002) - youtube

Kolejny ładny refren. Naprawdę, nie wszystkie te pośmiertne rzeczy były takie złe.


20. How Long Will They Mourn Me? (Thug Life vol.1, 1994) - youtube

Płytkę wydana pod szyldem Thug Life można sprawdzić jako dodatkowy smaczek w tej dość obszernej dyskografii Shakura. Miało tu być "Bury Me a G" (no to klaśnij, ty też klaśnij), ale stanęło akurat na tym. Cóż, temat śmierci przewijał się u Shakura non stop. Żył szybko i na krawędzi, doskonale zdawał sobie sprawę, do czego może to doprowadzić, aż w końcu wywróżył sobie ten los. Wielu ludzi opłakuje go do dziś. Podobnie zresztą jak obecnego tu również, niezastąpionego Nate'a.


19. Got My Mind Made Up feat. Daz, Kurupt, Method Man, Redman (All Eyez On Me, 1996) - youtube

Bit z tego kawałka idealnie by pasował na "Young, Rich and Dangerous" (chyba że to tylko mój wymysł) Kris Kross'a... ale to nic, prawda? Zresztą, ja tam nawet jarałem się nimi przez moment, serio. Tak jak jaram się tymże mistrzowskim kolabo.


18. 2 of Amerikaz Most Wanted feat. Snoop Dogg (All Eyez On Me, 1996) - youtube

Makaveli + Snoop Lion, to się nazywa prawdziwy west coast. Klasyk, no raczej.


17. Mama's Just A Little Girl feat. Kimmy Hill (Better Dayz, 2002) - youtube

Kolejny przykład na to, jak człowiek stał się szmatą (tak tak, o polskim Tupac'u też coś niedługo będzie) że i w tych pośmiertnych rzeczach można znaleźć wartościowe akcenty. Choć pewnie patrzący już na wszystko z góry Shakur niekoniecznie aprobuje bity, na jakie go po śmierci wrzucano. Ciekawe jaką drogę by obrał dzisiaj, czy refreny by mu dawała Rihanna, podkłady Calvin Harris z Davidem Guettą, a na sam koniec kariery stałby się LionPac'iem (wiem, siłowe)... To już jednak, nawiązując do ostatniej płyty Mediuma, należy do rzeczy "Nieznanych".


16. Can U Get Away (Me Against The World, 1995) - youtube

Wypełniona emocjami historia, w której Pac zachęca wybrankę serca, by zostawiła znęcającego się nad nią chłopaka i oferuje opiekę jest jedną z moich ulubionych i pewnie nie tylko moich. W odróżnieniu od innego klasyka z kobiecym dramatem w tle (o nim za moment), tutaj opowieść jest przedstawiona pogodnie, choć do najoptymistyczniejszych nie należy.


15. Dear Mama (Me Against The World, 1995) - youtube

Co tu dużo mówić, piękny numer, który już na zawsze pozostanie hip-hopowym numerem jeden na Dzień Mamy.


14. Brenda's Got A Baby (2Pacalypse Now, 1992) - youtube

Ten numer, o którym była mowa przy punkcie 16., jakoś nie jest moim naj-ulubionym, co nie zmienia faktu, że robi piorunujące wrażenie. Btw, nigdy nie zrozumiem, od jakiej czapy został wrzucony followup do "Brendy" w jednym z numerów Eldoki. "Brenda ma dziecko, ja mam kartkę i papier" - WTF!


13. California Love feat. Dr Dre (All Eyez On Me, 1996) - youtube

Klasyk typu 'Still Dre", czytaj: "do wyrzygania", ale to chyba jasne, że nie mogło tutaj zabraknąć tego numeru.


12. Soulja's Story (2Pacalypse Now, 1992) - youtube

Pierwszego pełnoprawnego albumu Shakura nie zaliczyłbym do klasyków, takich jak krążki wydane trzy i cztery lata po nim, jednak bez wątpienia jest rzeczą, z którą zapoznać się warto. Choćby dla trzech numerów. "Soulja's Story" jest chyba najbardziej klimatycznym z całej płyty.


11. Until The End of Time (Until The End of Time, 2001) - youtube

Ten bit. I ten refren. Co tu dużo mówić, po prostu ciary.


10. Ain't Hard 2 Find feat. E-40, C-Bo, B-Legit, Richie Rich (All Eyez On Me, 1996) - youtube

Dużo tu "All Eyez On Me". Ano bo ma dużo dobrych kawałków, takich jak ten. Przy całej swojej nierówności (niestety przegrywa z "Life After Death"), to album naprawdę mocny, choć... w całej dyskografii ustępuje takiemu jednemu, wbrew opinii ogółu.


9. Part Time Mutha (2Pacalypse Now, 1992) - youtube

Trzeci już numer z debiutu. Tę melodię można nucić całymi dniami, nigdy się nie przeje. Cudna rzecz.


8. Picture Me Rollin' feat. CPO, Danny Boy, Syke (All Eyez On Me, 1996) - youtube

They see me rollin, they hatin', hehe. A tak odstawiając na bok kwejkowe mądrości - kolejna porcja smutnych refleksji o gangsterskim życiu czarnuchów, choć podana na bardzo odprężającym podkładzie.


7. Tradin' War Stories feat. Dramacydal, C-Bo, Storm (All Eyez On Me, 1996) - youtube

Jeden z najlepszych bitów, jakie kiedykolwiek wyprodukowano. A numer to takie bonsonowe "Byliśmy żołnierzami", tyle że w polskiej wersji wojenna metafora jest wyraźnie naciągnięta przez zainspirowanie "wojennie" brzmiącym podkładem Matka - tutaj jest zainspirowana przez życie, a Pac straszy czarnuchów pół-automatycznym Mac'iem 11.


6. Me Against The World feat. Dramacyde (Me Against The World, 1995) - youtube

Tytułowy numer z najlepszej płyty Shakura. I możecie mówić co chcecie, o ile "Life After Death" zdecydowanie przewyższa "All Eyez On Me", tak "Me Against The World" ja stawiam na równi z "Ready To Die".


5. Changes (1997) - youtube

Pewnie był to jeden z pierwszych numerów, jakie poznałem za dzieciaka, a względy sentymentalne zawsze mają ogromne znaczenie. W tym wypadku nie jest inaczej.


4. Runnin' + Notorious B.I.G. (1998) - youtube

Te dwa głosy na jednym tracku... Zresztą, słowa nie są tu niepotrzebne.


3. All Eyez On Me feat. Syke (All Eyez On Me, 1996) - youtube

No cóż, klasyk nieśmiertelny i tyle na ten temat.


2. Temptations (Me Against The World, 1995) - youtube

Eldo kiedyś powiedział coś w stylu, że "chwała Bogu, że hip-hop jest Z NATURY hedonistyczny i seksistowski i oby taki pozostał." Po tym numerze nie sposób się z tym nie zgodzić.


1. Keep Ya Head Up (Strictly 4 My N.I.G.G.A.Z., 1993) - youtube

Płyty z 1993 roku, następującej po debiucie i poprzedzającej genialne "Me Against The World" aż do tej pory nie było, bo za nią nie przepadam. Umówmy się, to nie jest klasyk. W połowie słuchalna, a w połowie monotonna i ciężkostrawna. No ale znajduje się na niej jeden taki jasny punkt, który nieco poprawia spojrzenie na drugi album Shakura. Ponadczasowy motywator, który włączysz sobie niezależnie od tego, jak bardzo jest do dupy. Tak, TU mamy trochę prawdziwej ulicznej poezji w pełnym tego słowa znaczeniu. W prostych słowach tkwi klucz. Po prostu - keep ya head up.


Zapewne za jakiś czas kolejna rzecz w tym stylu. Jedyne co mi pozostaje napisać na koniec to: RIP Pac.

poniedziałek, 3 września 2012

Co na jesień?


Zawsze korzystałem ze ściągi, którą przeważnie sporządzał Tirex, ale tym razem nie chce mi się na niego czekać. Cóż, 2012 na pewno nie jest tak mocny, jak swój poprzednik. Jest, powiedziałbym, niezły. Solidny. Owszem, wychodzi dużo płyt jak najbardziej wartych uwagi, jednak pierwiastek prawdziwych perełek zawartych wśród nich jest zdecydowanie mniejszy, niż w 2011. Na co czekam jesienią? Na pięć płyt. Pięć, które powinny wygrać ten rok.

Jasna sprawa to Bisz i jego "Wilk Chodnikowy". Nie chcę rzucać ochów i achów na prawo i lewo, bo spustów w necie jest aż nadto, ale nie da się ukryć, że szansa na rozczarowanie w przypadku tego projektu jest naprawdę minimalna. Numerem dwa, a może i nawet pozycją, na którą czekam RÓWNIE gorąco jest "Graal" Mediuma, który już od dawna jest numerem jeden w Asfalcie. Co następne? Hukos/Cira oraz solowa epka Cirsona. To pierwsze, jak wiadomo, jest w trakcie prac, natomiast co się dzieje z "Plastikowym Kosmosem"? Dwa doskonałe single zwiastowały rychłe pojawienie się tego zacnie zapowiadającego się materiału, aż tu nagle... cisza. No zobaczymy. Numer pięć to... Pięć Dwa, tudzież Pięć Dwa Dębiec, w każdym razie Hans+Deep i ich "N.E.O.". Hansik mnie jeszcze nie zawiódł, więc i tym razem powinno być dobrze, choć poprzeczkę "TRIPa" przeskoczyć będzie ciężko.

Jeśli chodzi o to, czego możemy się spodziewać w najbliższych dniach/tygodniach - "Radio Pezet" przede wszystkim. Wszystkie znaki na niebie i ziemi zwiastują katastrofę (która tak naprawdę JUŻ się zdarzyła, bo to co Paweł odwala z tą płytką to jest normalnie kabaret), co nie zmienia faktu, że nie mogę się doczekać aż przekonam się o tym sam, na własne uszy. Dalej: Slums Attack i "CNO2" - po świetnym "Na Serio" i dobrej "Reedukacji" obawiam się, że tendencja spadkowa niestety zostanie utrzymana, no ale sprawdzimy z ciekawością jak zawsze. Miuosh i Paluch zaś nie powinni mieć problemu z tym, by znaleźć się w podsumowaniach roku, choćby za sprawą małych wzmianek.

Wiemy co się dzieje u Szpadyzorów - Gural wymyślił sobie i nową płytę, i nowego podopiecznego, i to w końcu kogoś spoza PDG. Nie podzielam co prawda tak ogromnego entuzjazmu i zachwytu nad Mielzkym, choć singiel jest fajny i płytka taka zapewne również będzie. Wiemy co się dzieje w kręgach skupionych wokół Rahima - nowe Pokahontaz i nowa SumaStyli. To pierwsze na pewno wcześniej, to drugie zapowiadane było jakis czas temu, a na razie o tym cisza. Pozostając przy śląskich klimatach - moje napalenie na solówkę HST słabnie identycznie jak w przypadku Ero... A, no tak, pamiętajcie, solówka Ero rozpierdoli świat.

Wiemy co się dzieje w Aptaun - kolejka wydaje się być W MIARĘ jasna. Najpierw PeeRZet, w międzyczasie kolejny AS - Beeres, potem Tomiko lub W.E.N.A., a na samym końcu duety: Proximite i Te-Tris/Pogz (nie wiemy na razie co to będzie, czy jakiś mixtape, czy może normalny album). Oczywiście nie wszystko ukaże się w tym roku (co do Małpy i Jinxa na 1000%), ale dwa, może trzy pierwsze miejsca kolejki powinny się wyrobić przed armagedonem. Wiemy co w Wielkie Joł - młode koty, czyli Szyna i B.R.O., których... nawet jestem ciekaw, serio. W Step Records jest jasne tyle, że "robi się". Wiemy, że PRACUJĄ nad płytą: Onar, Kajman, Jopel, Sulin, Hukos z Cirą oraz Młody M z Rudym MRW jako Blask Ulic (eee, co to za nazwa?). Solówka Bezczela podobno leży już gotowa calutki rok, ale ten nie może się nawet zebrać do wydania jakiegoś mixtape'u (w ogóle sam już nie wiem, czy on w końcu Stepów, czy Ryśka). Nie może sobie pozwolić na kompromitację Pihu, jaką bez wątpienia byłoby przerwanie corocznego, "dowodowego" ciągu, a skoro już przy trylogiach - w tym roku powinno się też pojawić "Braterstwo" od chłopaków z Hemp Gru.

Zagadką są Pariasi - tajemniczo pobąkiwali coś o nowym projekcie, ktoś rzucił plotę, że "Parias 2" to będą tak naprawdę trzy solówki, tamci nie zaprzeczali... no i najwyraźniej pierwsza z nich będzie autorstwa Pelsona. Od niego dostaliśmy już trzy single, a od reszty składu ani jednego. Niemniej - czekam. Coś ktoś gdzieś też, że Vienio. "Etos 2"? "Etos 2012"? Na Emazet/Procent z kolei chyba już nie ma co czekać, podobnie jak na High Definition.

Posypały się ostatnio dissy na raperów "powracających" do gry. Nie ma co gadać, Endefisy nie popisały się, a już coś można było zasłyszeć o solówce któregoś z reprezentantów Fenomenu. Żółf i Ekonom pojawili się na paru płytach, niemniej nie wróżę niestety żadnych rewelacji, kaczka to max co może z tego być. Powracają także Pasjonaci, co akurat może być ciekawe.

Po Janku Wydze sporo szumu robią Dwa Sławy, na co bez wątpienia warto czekać. Czekam też na Wdowunię ♥, która podobno kombinuje trzecie solo. Kombinuje także Zaginiony, po zakończeniu działalności Streetworkerz.

Ale chyba Donatan i tak zmiecie wszystko. ;)