sobota, 16 stycznia 2016

TOP50 2015 - miejsca 40-31

Parę głośnych albumów, parę małych rozczarowań. Czwarta dziesiątka rankingu.


40. Otsochodzi "7 EP"

Polski Joey Badass... Nie odmawiam mu stylówki, a ubiegłoroczna epka była naprawdę solidna (choć zdecydowanie wybija się ponad całość singlowy "Polepiony"), jednak czy pełnoprawnym LP Jano będzie w stanie wnieść na scenę coś ciekawego? W tej chwili jest to pytanie otwarte, choć krzewicieli klasycznego stylu w zalewie całej newschoolowości polski rap zapewne wciąż będzie potrzebował. Cóż, zobaczymy.

Trzy wizytówki: Polepiony, Od Początku, Hai Ha


39. Tede "VanillaHaj$"

W moim odczuciu ostatnią równą płytą Tedego, której można było posłuchać od dechy do dechy, był... "Notes 2". Dopracowana produkcja Micha i konkretne, skoncentrowane tematycznie teksty od Jacka przyniosły wtedy na tyle udany efekt, że 24-utworowego albumu słuchało się bez skipu. Zupełnie inaczej jest z ostatnimi trzema albumami, czyli tymi wydanymi po słynnej "infamii". "Elliminati" i "Kurt Rolson" zawierały w menu zarówno okrutne sztosy, jak i ewidentne słabiaki. "VanillaHaj$" właściwie kontynuuje tą zasadę, tylko że tym razem niestety jest nieco więcej tych drugich. Za dużo wycia, za dużo infamii, za dużo przesady w całej tej stylizacji na newschool... a za mało takich ładnych kawałków, jak np. poniżej.

Trzy wizytówki: Forever Ja, Tak Nam Dobrze, Michael Kors


38. Sobota "Sobota"

Jedno jest pewne - Sobota ma najlepsze open tracki ze wszystkich. Każdy z jego czterech albumów zaczyna się wgniatającym w ziemię niszczycielem. Pewne jednak jest jeszcze jedno - albumy Soboty nie są równe. I nie pomaga nawet zmniejszenie liczby kawałków, bo zarówno "X Przykazań", jak i najnowsza płyta, zatytułowana po prostu "Sobota", miewa słabsze momenty. Obok tradycyjnej garści bangerów (miażdży zwłaszcza "Gwiazda Rocka") jest niestety parę takich przypadków i chodzi tu głównie o drażniące zaśpiewy Sobusia. Oczywiście nie zawsze tak jest, bo np. bardzo udany jest refren w mocnym, szczerym "Ty nie jesteś sam", czyli utworze poświęconym swojemu synowi. W skrócie - dodaj do tytułu literkę "ż", a dopiero wtedy wyjdzie ci najlepszy album w karierze szczecinianina. 

Trzy wizytówki: Mówią o mnie, Gwiazda Rocka, Ty już nie jesteś sam


37. Małolat "Więcej"

Względnie udany powrót. Względnie, bo "Więcej" to żaden klasyk i z "W pogoni za lepszej jakości życiem" nie ma co go porównywać. Poza tym na dłuższą metę męcząca jest tematyka - trudy dorosłego życia, spłacanie kredytów, coraz mniej czasu dla ziomków... Na cały album to odrobinę za dużo. "Więcej" sprawdzić jednak warto przede wszystkim za koszące bity od producentów, których młodszy Kapliński najwyraźniej wziął z polecenia Wuzeta, a także na udane featuringi - wspomnianego Wuzeta, Pezeta, Hadesa, Palucha czy Neile.

Trzy wizytówki: Wszystko żeby przeżyć, W świecie w którym, Barok


36. VNM "Klaud N9jn"

Szacunek za koncept, za sporo świetnych historii ("Skalpel" to ścisła czołówka numerów w tym roku), za wiele rewelacyjnych bitów od SoDrumatika, B.Melo, DrySkulla czy 7inch, ale "Klaud N9jn" to - nie licząc "Niuskul Mixtape" - najsłabsza płyta Tomka w solowej karierze. Mimo że pewnie z połowa kawałków przetrwała u mnie w odtwarzaczu ładnych parę miesięcy (może nawet pół roku), to druga połowa... No właśnie. Już nie wspominając o tym, że Venom nadal nie nauczył się śpiewać. Tak oto kolejna głośna płyta przez swoją nierówność koniec końców okazuje się rozczarowaniem.

Trzy wizytówki; Skalpel, Izolacja, Fan 3


35. Voskovy "Second Hand"

Mimo równego poziomu muzyki, konsekwentnej realizacji konceptu i bardzo dobrej obsady gości, drugiej płycie producenckiej Filipa Libnera i Patryka Majewskiego brakuje tej wysokiej replay value, jaką posiadało "Pięć Złotych Zasad". Tak jak w 2011 roku Voskovy bywali u mnie na pętli za sprawą praktycznie całej płyty, tak teraz jedynie numer Ostrego został na dłużej, dlatego też "Second Hand" ostatecznie uplasował się dopiero w czwartej dziesiątce.

Trzy wizytówki: Serce, Pasja i Krew, Talizman, Moje być albo nie być


34. Eripe "Opium LP"

Płyta bez historii. Słucha się jej jedynie dla konkretnej przyjemności, polegającej na wyłapywaniu punchlines - oczywiście o ile dla kogoś jest to przyjemnością. Czy dla mnie jest? Powiem tak - a czemu by nie. Owych punchy jest tu zatrzęsienie, osobiście jednak chyba większe wrażenie wywarła na mnie epka "Odium". A bity? Mają kopa, są OK, ale nic poza tym. Mam nadzieję, że Eripe nie przestanie progresować i nie zapętli się w swojej stylistyce, bo myślę, że stać go na nagranie bardzo dobrego albumu, nie tylko dla zagorzałych fanów. No chyba, że się mylę.

Trzy wizytówki: ELO KURWA, Reperkusje, Hajduszoboszlo


33. Skorup & JazBrothers "Ludzie Chmur"

To pierwszy album Skorupa, który trafia do mojego podsumowania. Przy całej sympatii, którą zawsze miałem dla specyficznego stylu Jacka, do tej pory nie potrafił mnie do końca przekonać żadnym ze swoich dzieł (najbliżej był "Etos Kowboja"). "Ludzie Chmur" może nie są jakimś epokowym wydarzeniem, ale są po prostu dobre. Równy poziom bitów - oszczędnych, klasycznych, z jazzowym posmakiem - plus niepodrabialny rap od Skorupa to całkiem przyjemna rzecz prosto z Gliwic, z jednym momentem wzbijającym się na absolutne wyżyny - mowa oczywiście o "Chłodnym froncie" z fantastyczną Melą Koteluk.

Trzy wizytówki: Chłodny front, Tylko tyle, Nie pytamy o drogę


32. Noize From Dust "Ultraakustyka"

Kolejny w tym zestawieniu duet producencki i kolejny reprezentujący klasyczną stylistykę. W wielu recenzjach już napisano, że "Ultraakustyka" to nic innego, jak porządnie wykonana odtwórcza robota. I ja tu Ameryki odkrywał nie będę. Na wspomnienie za to zasługuje ciekawy dobór gości - obok moich odwiecznych faworytów, jak Sarius, Żyto czy Cira oraz oczywistych gwiazd typu Kuba Knap, VNM czy Eldo, warto wspomnieć choćby o powrotnym kawałku Fenomenu oraz przede wszystkim o świetnym występie... HuczuHucza. Legal w Prosto nie sprostał dużym oczekiwaniom po "Po Tej Stronie Raju", przez co moje zainteresowanie jego twórczością spadło niemal do zera, ale storytelling "A.C.A.B." to duże pozytywne zaskoczenie i nie wiem, czy przypadkiem nie jego życiówka.

Trzy wizytówki: Chcieć..., A.C.A.B., O nic nie proszę


31. Neile "Powidok '94"

Że Neile zapowiada się na dobrego rapera wiedziałem już wcześniej, jednak z jakiejś przyczyny ignorowałem rzeczy typu "Kicktape". Jakoś w ogóle nie mam w zwyczaju sprawdzać tych wszystkich luźnych 'Iskier' czy innych 'Klik Klaków' - no  bo skoro są 'luźne', to znaczy nie na tyle dobre żeby dać je na jakiś projekt, więc po co marnować czas? W tym roku postanowiłem jednak sprawdzić ostatni projekt koszalinianina. I powiem tak: gdyby cała płyta była na tak świetnym poziomie, jak od 1 do 6 tracka, byłaby pewniakiem na drugą, a może nawet pierwszą dziesiątkę. Silny głos, pewne flow, do tego  świeże, wysmakowane bity od nie byle kogo, bo od choćby BeJotKi, SecretRank czy Lenzy'ego. Osobne zdanie należy się za to młodej (17 lat) koszalińskiej producentce utworu "Anioły i Demony" - Kayvi. Miejcie ją na uwadze, dobrze radzę.

Trzy wizytówki: email, Huśtawka, Anioły i Demony

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz