piątek, 15 stycznia 2016

TOP50 2015 - miejsca 50-41

Miałem to rzucić jak Małpa, ale znowu powracam ziomuś jak TDF. Lata mijają, a ja dalej sprawdzam co w polskim rapie piszczy. Nie mam co prawda tyle czasu i zajawki, żeby poświęcać się temu tak jak kiedyś (choć paradoksalnie, jako zastępca naczelnego w najlepszym obecnie branżowym portalu, mógłbym robić wszystko), recenzje i dyskusje przestały mnie ciekawić, ale mimo to zawsze jednak gdzieś tam odsłuchiwałem kolejne premierowe albumy, a niektóre nawet zostawały w głośnikach na dłużej. Jak zwykle - tyle tego było, że gdy ostatnio robiłem sobie spis płyt wraz z ocenami, okazało się, że ponownie może mi wyjść z tego podsumowanie liczące pięćdziesiąt pozycji. Rok temu dałem ranking do Popkillera, co wykręciło całkiem niezłe odsłony (najpierw miałem napisać, że załamywało serwery, ale o to akurat w tamtym czasie trudno nie było) - w tym roku ranking ten będzie zwięzły, konkretny i... niszowy, bo tylko tutaj. Na blogu, który jest prawie trupem.

PS By jakoś lepiej zobrazować, jak brzmią wybrane albumy, postanowiłem wybrać po trzy najlepsze, najbardziej reprezentatywne utwory dla każdego z nich.



50. Gang Albanii "Królowie Życia"

Przy ostatniej - honorowej pozycji rankingu, musimy zatrzymać się na nieco dłużej. Kto ani razu w melanżowych okolicznościach nie wydurniał się pod któryś z hitów Popasa, Borygo i Roberta M. niech pierwszy rzuci kamieniem. Konwencja hardkor disco wybroniła się, choć nawet biorąc pod uwagę konwencję, "Królowie Życia" okazują się projektem dość monotematycznym (no shit, Sherlock) i nawet biorąc pod uwagę konwencję [2] - nie da się rozpatrywać tego tworu w kontekście muzyki branej na poważnie. Mimo to jest to chyba sztandarowe dzieło Popa (niezwykle przecież płodnego jeśli chodzi o liczne projekty), który jest najlepszym retard raperem, na jakiego nas stać - tu coś pokombinuje, popróbuje pośpiewać, pobełkocze w dziwnym języku, no i co chyba najistotniejsze - nie można mu odmówić wielkiej charyzmy. Do tego jest Alibaba, który dał najlepsze wiksiarskie podkłady, na jakie go stać (choć nie wiem czy to akurat najlepszy komplement dla producenta). A Borixon? Cóż, mimo że w każdym kawałku brzmi niemal tak samo, to stanowi konieczną część składową Gangu. Przez sam fakt, jakim fenomenem okazało się to zjawisko i jaki szum to wywołało, pominąć w zestawieniu "Królów Życia" po prostu nie można.

Trzy wizytówki: Kokainowy baron, Napad na bank, Jedziemy do Dubaju


49. Sentino "Zabójstwo Liryczne 2.0"

Senti wprowadza na polską ulicę powiew świeżości i real gangsta shit, a nie jakieś udawane bieda kozactwo-polactwo-ulicznictwo i monotematyczne pierdolenie o życiu na blokach. Nie wszystkie numery mi siadają, a całe "Zabójstwo Liryczne" uważam za dopiero przedsmak tego, co ma nastąpić już wkrótce, dlatego póki co album plasuje się na jednej z końcowych, honorowych pozycji, z nadziejami na znacznie wyżej w przyszłym roku.

Trzy wizytówki: Vitalyi, Wiecznie, Parę Klocków


48. Wac Toja "Middle Finger"

Jedno z większych odkryć roku i chyba najoryginalniejszy członek ubiegłorocznej młodowilczej ekipy. Absolutnie wyjątkowy głos, stylówka i talent do refrenów. Na razie nawija dużo na instrumentalach (stąd jedna z trzech honorowych pozycji), dlatego czekam na pełnoprawny, trapowy, bangerowy materiał, bo w tej stylistyce Wac może być jednym z najlepszych w kraju.

Trzy wizytówki: James Bong, Na zawsze, Zawodowiec


47. Słoń - "Brain Dead Familia"

Płyta porządnie wyprodukowana i nawinięta, choć słabsza nawet od drugiej "Demonologii" (która koniec końców wcale nie była taka zła), jadąca już na oparach słoniowej konwencji, z jednym mocnym wybiciem w postaci szczerego "THX". Chyba głównie dla zagorzałych fanów zarówno Słonia, jak i całego gatunku horrorcore.

Trzy wizytówki: THX, Fashion Week, Mitsukurina


46. Mielzky/patr00 - "Miejski Patrol"

Ktoś słusznie zauważył, że to wyszło trochę za późno. Jest parę dobrych zwrotek, klimat niby przypomina czasy jarania się Ortegą Cartel... co nie zmienia faktu, że to już nie jest "to". Niemniej solidności tej płycie odmówić nie można, a numer "25 Lat" bardzo sobie upodobałem.

Trzy wizytówki: 25 lat, Grubas, Czego więcej


45. Hukos "Wielkie Wojny Małych Ludzi"

Bardzo trafnie napisał Mateusz Osiak, iż Hukos nagrał w ubiegłym roku płytę zdecydowanie poniżej swoich możliwości. I to zarówno biorąc pod uwagę teksty (męczące użalanie się nad życiem, nałogami, wieczną pogonią za hajsem, do tego te mocno dyskusyjne, nieszczęsne "2 Kreski"...), jak i w dużej mierze muzykę (za plastik, za tanie, oczywiste melodie). Płyta niezła, ale po Hukosie spodziewałem się więcej.

Trzy wizytówki: Odchodzić by powracać, Na szczycie, na dnie, Wojny małych ludzi


44. Rasmentalism "Wyszli Coś Zjeść"

Z początku miało to być nieco wyżej, ale gdy pisząc podsumowanie wróciłem sobie do tej płyty, stwierdziłem, że nie ma takiej opcji. "Wyszli Coś Zjeść" zapowiadane było jako powrót do klimatu z "Hotelu Trzygwiazdkowego". I zgadzam się z tym bezapelacyjnie, bo dokładnie ten sam sposób robienia bitów i cięcia sampli, jaki odrzucał mnie na "Hotelu", na dłuższą metę odrzuca również na najnowszym albumie Rasmentów. Mimo to nie wypada przecież nie docenić świetnego refrenu Klaudii Szafrańskiej w "Systemie Interwałów", świetnego jako całość "Nie jestem raperem"... i jeszcze paru innych niezłych numerów.

Trzy wizytówki: System Interwałów, Nie jestem raperem, Świat zwariował w 29 lat


43. SB "Czas, Bity, Miłość"

Sowita dawka pieczołowicie przygotowanej, samplowanej muzyki od oleckiego producenta. Trochę gorzej jest tu z rapowymi gośćmi (choć są i dobre występy, patrz: Supran), może też brakować większego dynamizmu, by zainteresować dzisiejszego słuchacza (to płyta zdecydowanie dla konserwatywnego odbiorcy), mimo to warto zapoznać się z tym klimatycznym, też nawiązującym do twórczości J Dilli, bardzo przegapionym producenckim projektem, bo można tu znaleźć naprawdę ładne perełki, takie jak np. "Dzień dobry Olecko".

Trzy wizytówki: Dzień dobry Olecko, Rewers, Ryzykanci


42. Trzeci Wymiar "Odmienny Stan Świadomości"

Żeby opisać najnowszą płytę 3W musiałbym chyba przekleić opisy solówek Szada oraz "Doliny Klaunoow" z poprzednich podsumowań, dlatego może lepiej po prostu powiem, co mi się tutaj najbardziej podoba. Otóż jest to... okładka. Oraz oczywiście poniższe numery.

Trzy wizytówki: Murmurando, Zabiłem Grubasa, Kurwidół


41. Żabson "NieKumam"

Żabson to ziomal. Wiem wiem, bardziej sztampowo zacząć nie mogłem, ale taka prawda - widać było, kto towarzysko rozkręcił Młode Wilki. Nie jest to może rap, który wnosi do gry coś przełomowego, choć paradoksalnie Żabson przecież jest całkiem świeżym... świeżakiem, który fajnie czerpie z najnowszych trendów. Ma dryg do bangerów, ciekawie kombinuje z głosem i patentami na numery. "NieKumam" nie jest idealne, cała sprawa wymaga jeszcze rozwinięcia, ale to co robi aktualnie Żaba już teraz jak najbardziej nadaje się do posłuchania.

Trzy wizytówki: Pokora, Piroman, Wieża Bubble

2 komentarze:

  1. Bardzo solidnie kruku. Czekam na 40-31

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miło wiedzieć że ktoś to czyta. :P Powinno być ciekawie, mam nadzieję.

      Usuń